Parafia pw. Narodzenia Najświętszej Maryi Panny w Jodłowniku

 

jesteś na: Strona głównaAktualnościNiedziela Synodalna

16. niedziela synodalna (25 listopada 2018 r.)

KRYZYSY WSPÓLNOTY RODZINNEJ

HOMILIA

Ks. dr Michał Dąbrówka

 „Króluj nam Chryste!”

Orędzie:     Chrystus-Król broni przed rozpadem małżeństwa doświadczające różnego rodzaju kryzysów.

Apel:     Poddajcie wasze małżeństwo i rodzinę królowaniu Chrystusa.

W jednym z polskich przebojów ostatnich lat zatytułowanym „Znów się zepsułeś” słyszymy takie oto słowa: „Nie mam do Ciebie cierpliwości / To pewne że już nie będę mieć / Minął termin twojej przydatności / Gwarancja nie obejmuje Cię / Nie pozostawiasz mi wyboru / Na lepszy model zmienię Cię / Nie potrzebuję w domu złomu / Dłużej nie”. Według danych statystycznych, w 2016 roku 63497 małżeństw wcieliło w życie słowa tej piosenki. Tyle bowiem orzeczono wtedy rozwodów. Żeby jeszcze lepiej uświadomić sobie skalę tego zjawiska wystarczy zauważyć, że na każdy tysiąc małżeństw zawartych w 2016 roku, rozpadło się 328 innych. To właściwie jedna trzecia. Widzimy więc jak kruche są współczesne małżeństwa. Sami tego nieustannie doświadczamy. Nie ma bowiem małżeństwa, które prędzej czy później nie byłoby dotknięte jakimś kryzysem. Pytanie – co wtedy robić? Jak radzić sobie z kryzysami we wspólnocie rodzinnej? Na te pytania chcemy szukać odpowiedzi przeżywając w naszej diecezji kolejną niedzielę synodalną.

Drogę poszukiwania tej odpowiedzi wyznacza nam sama liturgia Kościoła. Przeżywamy bowiem dzisiaj Uroczystość Jezusa Chrystusa – Króla Wszechświata. Pierwsze czytanie odsłoniło nam szczególną cechę Jego Królestwa. Jest nią wyjątkowa trwałość. „Jego królestwo nie ulegnie zagładzie” (Dn 7,14) – usłyszeliśmy – a Jego „tron niewzruszony na wieki” (Ps 93,2) dodaje Psalmista. Czy chcielibyście, żeby wasze małżeństwo nie uległo zagładzie, a wasza rodzina była niewzruszona na wieki? Jest Ktoś, kto może nadać mu taką właśnie trwałość – to Jezus Chrystus. Bo taką trwałość ma Jego królestwo. Jeśli więc wasze małżeństwo i rodzinę uczynicie częścią tego królestwa, to możecie mieć pewność, że przetrwa ono każdy kryzys. Wasze małżeństwo nie ulegnie zagładzie.

Po czym poznać, że małżeństwo jest w kryzysie i grozi mu zagłada? Pierwsze objawy kryzysu –  podobnie jak pierwsze symptomy każdej choroby – są trudne do zauważenia, dlatego łatwo je zignorować. Jedną z pierwszych oznak jest to, że przestaje się traktować małżeństwo jako pierwsze i najważniejsze swoje powołanie. Staje się ono pewną oczywistością, której już nie trzeba ani zdobywać, ani współtworzyć, ani ocalać. Zaczyna się je po prostu biernie konsumować. Rozmowy stają się płytkie – najczęściej tylko na tematy dotyczące organizacji domu. Małżonkowie przestają rozmawiać o swoich pragnieniach i tęsknotach. Co najwyżej informują się, wydając krótkie komunikaty w stylu: „ Zapłać rachunek”, „Odbierz dziecko”, „Zjem coś na mieście”, „Muszę dłużej popracować” itp. Pojawia się niechęć, rozdrażnienie, dlatego małżonkowie zaczynają się coraz częściej unikać. Zamiast spędzać czas wspólnie, chętniej wybierają komputer, komórkę, telewizor czy hobby. „W ten sposób – jak pisze papież Franciszek – „«osoba, którą kocham» staje się «kimś, kto mi stale towarzyszy w życiu», potem jedynie «ojcem lub matką moich dzieci», a na końcu kimś obcym” (AL 233).

W takich chwilach, jak refren zaczyna powracać pokusa wyrażona w słowach piosenki przytoczonej na początku: „Znów się zepsułeś / i wiem co zrobię / zamienię ciebie na lepszy model”. Myśl o rozwodzie coraz bardziej zakorzenia się w sercach małżonków. W takich chwilach nie można zapominać, że to jest właśnie subtelna pokusa, za którą stoi szatan. Wielu ludzi zastanawia dlaczego małżeństwo, które było rajem staje się piekłem? A odpowiedź jest prosta – bo do tego raju zakrada się ten, który z piekła pochodzi… i czyni w tym raju spustoszenie. Im później zostanie rozpoznany, tym lepiej dla niego, a gorzej dla małżeństwa. Bo jak pisze św. Ignacy – „Szatan zachowuje się podobnie jak uwodziciel, który chce być ukryty i nie ujawniony […] Podsuwa duszy ludzkiej swoje chytre namowy i pragnie, by je w tajemnicy przyjęto i zachowano” (ĆD 326). Być może właśnie cię uwodzi szepcąc do ucha: „Rozwód… Rozwód to jedyne wyjście… W tym małżeństwie już nic się nie da zmienić”.

Małżeństwo, które jest w kryzysie, znajduje się więc w podwójnym niebezpieczeństwie. Zmaga się bowiem nie tylko ze swoimi ludzkimi słabościami, ale także z pokusami złego ducha. Dlatego potrzebuje pomocy. Wielu radzi wtedy, aby iść na jakąś terapię małżeńską. I jeżeli kryzys jest poważny, to pewnie jest ona konieczna – nie trzeba się jej bać ani wstydzić. Ona pomaga małżonkom odkryć prawdę o jego przyczynach i sposobach przezwyciężenia. Ale spójrzmy na dzisiejszą Ewangelię – Jezus mówi do Piłata: „Jestem królem. Ja się na to narodziłem i na to przyszedłem na świat, aby dać świadectwo prawdzie. Każdy, kto jest z prawdy, słucha głosu mego” (J 18,37). A więc to On jest tym, który objawia nam najgłębszą prawdę m.in. o nas samych. To On jest tym, który pokonał szatana. A więc to On jest tym, który może nas uratować.

Terapia jest ważna dla małżeństwa w kryzysie, ale jeszcze ważniejsze jest, aby to małżeństwo uczynić częścią królestwa Chrystusa. Wtedy będzie bezpieczne. Bo jego królem będzie wtedy Wszechmogący i Pierworodny spośród umarłych. Jeżeli pokonał śmierć, zmartwychwstał i żyje, to znaczy, że nie ma dla Niego rzeczy niemożliwych. Nie ma dla Niego kryzysu nie do pokonania, małżeństwa nie do uratowania. Nie ma dla Niego małżeństwa, którego by nie mógł wskrzesić z martwych do pełni życia. Dlatego On chciałby królować także i w waszym małżeństwie.

W czasie ślubu pojawia się pewien gest, który doskonale obrazuje tę rzeczywistość. Kapłan prosi narzeczonych, aby podali sobie prawe dłonie. Te złączone dłonie symbolizują ich ludzką miłość. Prosić kogoś o rękę znaczy przecież ni mniej ni więcej, tylko prosić o miłość, o możliwość dzielenia życia z daną osobą. Ale ta ludzka miłość jest bardzo krucha. Dlatego te złączone ręce kapłan otula stułą, która symbolizuje łaskę Chrystusa. W ten sposób tworzy się podwójny węzeł – ludzki i boski. Małżeństwo staje się częścią królestwa Chrystusa. On obejmuje w nim panowanie zobowiązując się jednocześnie, że będzie go strzegł i wspomagał.

Dlatego w każdym kryzysie małżeńskim trzeba przede wszystkim powracać do Chrystusa i słuchać Jego głosu. „Każdy, kto jest z prawdy, słucha mego głosu” (por. J 18,37) – mówi dzisiaj Jezus. On pomaga nam stanąć w prawdzie, przyznać się do swoich błędów, albo po prostu daje siłę do przebaczenia i poproszenia o przebaczenie. Cicha i długa rozmowa z Jezusem na modlitwie jest najlepszą terapią. Nie mówiąc już o szczerej spowiedzi świętej. To są momenty, kiedy upadające królestwo naszego małżeństwa włączamy w Jego królestwo, które nigdy nie ulegnie zagładzie. Przychodzimy do naszego króla i pytamy: „Panie, pokaż mi, gdzie zawiniłem, co zaniedbałem? Panie, powiedz mi, co mam czynić? Panie, daj mi siłę, aby to uczynić”. Jest to niesłychanie ważne, bo – jak pisze papież Franciszek – „Pierwszą reakcją wobec kryzysu jest opór i zajęcie postawy obronnej, ponieważ czujemy, że coś się wymyka spod naszej kontroli i ukazuje niedostatek naszego dotychczasowego sposobu życia, a to nam przeszkadza. Wtedy sięgamy po metodę negowania problemów, ukrywania ich, relatywizowania ich znaczenia i zostawiania wszystkiego jedynie upływowi czasu” (por. AL 233). Kiedy przychodzi kryzys, trzeba przede wszystkim stanąć w prawdzie. Najsilniejsze pary to nie te, które nie mają problemów (bądź udają, że ich nie ma), ale te, które szybko na nie reagują i stawiają im czoła.

Zawierzajmy więc dzisiaj wszystkie małżeństwa Chrystusowi – Królowi Wszechświata: „Nieśmiertelny Królu Wieków, Panie Jezu Chryste, nasz Boże i Zbawicielu! Stajemy przed Tobą, by uznać Twoje Panowanie, poddać się Twemu Prawu, zawierzyć i poświęcić Tobie nasze małżeństwa i rodziny. Wyznajemy wobec nieba i ziemi, że Twego królowania nam potrzeba. Wyznajemy, że Ty jeden masz do nas święte i nigdy nie wygasłe prawa. Dlatego z pokorą chyląc swe czoła przed Tobą, Królem Wszechświata, uznajemy Twe Panowanie nad nami. Pragnąc uwielbić majestat Twej potęgi i chwały, z wielką wiarą i miłością wołamy: Króluj nam Chryste! W naszych sercach  – Króluj nam Chryste! W naszych rodzinach – Króluj nam Chryste! W małżeństwach dotkniętych różnymi kryzysami – Króluj nam Chryste! W rodzinach rozbitych – Króluj nam Chryste! We wszystkich sytuacjach, które po ludzku wydają się beznadziejne – Króluj nam Chryste! Który żyjesz i królujesz na wieki wieków…”.