Muzeum Regionalne Państwa Muszyńskiego działające przy Miejsko-Gminnym Ośrodku Kultury w Muszynie zaprasza w podróż do dawnej Muszyny.

Opracowanie tekstu, ilustracje i przypisy: Barbara Rucka. 


Mamuny w opracowaniu Franciszka Kmietowicza „Czarownice”, we wspomnieniach Heleny Jarosz z 1995 r. oraz opracowaniu Heleny Nuzikowskiej pt. „Biskupie Miasteczko”. 

 

Wśród wielu dzieł Franciszka (Franka) Kmietowicza, była napisana gwarą muszyńską powieść oraz widowisko plenerowe: „Czarownice”. Główny wątek tych opracowań stanowią losy Marysi – przespanki (kochanki), która z pięknym Antkiem ma syna. Antek jednak, pod wpływem czarów dobrze opłaconej czarownicy starej Maliniaczki, żeni się z inną, bogatą, choć niepiękną Marysią. Przez fabułę przewijają się miejscowe legendy i podania, które wraz z gwarą pozostały w pamięci autora z czasów dzieciństwa. 

Jedną z legendarnych postaci, która pojawia się w tych opracowaniach jest „Mamuna”, czarownica odziana w łachmany i okrywająca się chustą, która potrafiła wcielić się w różne postacie. Mamiąc i zwodząc ludzi o zmroku lub we mgle, wodziła ich po górach, lasach, polach, krętych ścieżkach i doprowadzała ich nad przepaści, rzeki i bagna, gdzie nieszczęśnicy ulegali śmiertelnym wypadkom. Inną charakterystyczną cechą tej postaci było posiadanie, pomimo braku urody, licznego potomstwa i zamienianie go z nowo narodzonymi muszyńskimi dziećmi. Dziecko Mamuny łatwo można było poznać gdyż miało wielką głowę, nieposkromiony apetyt, było blade i stale płakało. Kiedy spostrzegano, że dziecko jest podmienione, wynoszono je na podwórze na kupę gnoju i tam bito, aby ten odmieniec darł się bardzo głośno. Wtenczas Mamuna odnosiła nocą porwane niemowlę, a własne zabierała. Położnicę przed Mamuną chroniły leśne dzwonki, o czym możemy się przekonać czytając słowa muszyńskiej rymowanki: „Świeża wycielonka, trzymaj się dzwonka”. Miejscem, gdzie żyły i mieszkały Mamuny, były lasy, a spotkać je było można nad potokami, w których prały bieliznę.

O bezpośrednim spotkaniu swojego dziadka Antoniego Śliwińskiego z muszyńską Mamuną, pisze w swoich wspomnieniach przekazanych do muszyńskiego muzeum Helena Jarosz. W opracowaniu tym czytamy: 

„Dziadek mój Antoni Śliwiński (1865 - 1935) mieszkał na Nowińskiej w Muszynie. Miał tam swój domek, trochę pola i łąki. Miał też owce, taki „koszarek” i brał od mieszkańców na wypas owieczkę małą, a jesienią oddawał już duże owce i za to mu coś płacili.

Pewnego razu dziadek poszedł na jarmark coś sprzedać i powszechnym zwyczajem, wstąpił po jarmarku do Żyda Reicha do karczmy, żeby się „pokrzepić”. Popił gorzałki i rumu i poszedł do domu. Dawniej, czyli w tym czasie nad Muszynką nieuregulowaną były tzw. „Kamieńce” i tamtędy ludzie chodzili. 

Idzie więc dziadek, a już się zaciemniło na dworze, no i jak to w Muszynie mawiali „zagarnięte kaczki już były”. Dziadek patrzy, idzie przed nim jakaś baba stara, chustę miała na plecach i długą spódnicę. Pomyślał, więc dziadek: „Coś mi się nie bardzo idzie, pójdę za nią, to prędzej trafię na ławkę na Muszynce, na potem do domu”. Idzie, idzie za nią, a tu baba nagle zniknęła, a on wlazł po szyję do wody. Wtedy otrzeźwiał i wyszedł z wody i jakoś doszedł do domu. 

Babcia go pyta: „A co ty taki mokry?”, a on na to, że go Mamuna wodziła, no i wpadł do wody.

Tak opowiadał nam dziadek przed II wojną światową.

 

 Droga do Muszyny z widokiem na Koziejówkę i Nowińską Górę. Zbiory Muzeum Regionalnego Państwa Muszyńskiego działającego Przy Miejsko-Gminnym Ośrodku Kultury w Muszynie.

 

 

Opowieści o Mamunach musiały być częste w muszyńskich domach, gdyż wzmiankę o tej tajemniczej postaci zamieściła w swoim opracowaniu z 1913 r. pt.: „Biskupie miasteczko” Helena Nuzikowska. Również i w jej opisie znajduje się informacja, że nocą Mamuny przychodziły na brzeg Popradu, aby prać pieluchy. A potem ubrane na czarno jak zakonnice i z owiniętą wokół twarzy czarną chustką, wybierały się na poszukiwanie nowo narodzonych muszyńskich dzieci, a wtedy: „Biada dziecku, co zakwili w samotnej nabrzeżnej chacie. Porwie go mamuna, a swoje w kołysce zostawi. Nie pozna matka zamiany, aż dopiero kiedy dziecko podrośnie zamiast mówić po ludzku zacznie bełkotać, a do lasu uciekać, domyśli się nieszczęśliwa, czyjego chowała podrzutka. I nie ma wtedy innej rady, jak dziecko bić, aby krzyczało, to mamuna na pomoc przybieży i musi oddać przemienione.”

 

Wizję postaci „mamuny” możemy oglądać w muszyńskim muzeum, gdyż postać tę wyrzeźbił twórca ludowy Józef Citak, artysta, którego wiele prac swoją tematyką nawiązuje do miejscowych legend. Przypatrzcie się jej dobrze, bo może i Wam przydarzyło się ją spotkać na brzegami Popradu. 

 

 

„Mamuna muszyńska”, rzeźba Józefa Citaka ze zbiorów Zbiory Muzeum Regionalnego Państwa Muszyńskiego działającego Przy Miejsko-Gminnym Ośrodku Kultury w Muszynie.

fot. B. Rucka.

 

Opr. Barbara Rucka

 
 
UA-22074793-1