Parafia pw. Narodzenia Najświętszej Maryi Panny w Jodłowniku

 

jesteś na: Strona głównaArtykułyO. Alojzy Józef Tajduś O. Cist.

 Ojciec Alojzy Józef Tajduś O. Cist. 1852 - 1936

 

       Pierwszym długoletnim proboszczem w parafii pod wezwaniem Narodzenia Najświętszej Maryi panny w Jodłowniku, Dekanat Tymbark, Diecezji Tarnowska, był ojciec Alojzy Józef Tajduś. Pochodził z niedalekiej wioski Podłopień, która w XIX wieku administracyjnie należała do parafii pod wezwaniem Narodzenia Najświętszej Maryi Panny w Tymbarku. Urodził się 30 stycznia 1852 roku w Podłopieniu koło Tymbarku. Po ukończeniu szkoły powszechnej i gimnazjum wstępuje do klasztoru cystersów w Szczyrzycu, którym wtedy kierował długoletni i świątobliwy przeor Wincenty Wojciech Kolor, pochodzący z okolic Nowego Targu. Po odbyciu nowicjatu zakonnego, całej formacji duchowej i intelektualnej, został wyświęcony na kapłana w 1880 roku. Zostawszy księdzem pracował w Szczyrzycu w parafii jako wikariusz. Po kilkunastu latach został mianowany proboszczem w sąsiedniej cysterskiej parafii Góra św. Jana. Z kronik parafialnych dowiadujemy się, że był powszechnie lubiany i szanowany przez wszystkich i bardzo pracowity. Będąc proboszczem w Górze św. Jana pełnił także funkcję administratora w Jodłowniku, dojeżdżając z posługą duszpasterską. Było to dużym utrudnieniem i w 1915 roku ówczesny biskup ordynariusz tarnowski Leon Wałęga ustanowił w Jodłowniku samodzielny wikariat. Równocześnie nakazał aby ojciec Alojzy Tajduś administrator Jodłownika, na stałe zamieszkał w parafii, co wpłynie bardzo korzystnie na pozytywne efekty duszpasterstwa parafialnego. Biskup nakazał ówczesnemu przeorowi Teodorowi Magierze, aby dla nowego administratora w Jodłowniku, jak najszybciej została wybu8dowana plebania żeby mógł w niej zamieszkać na stałe. Nowy administrator od samego początku zabrał się energicznie przede wszystkim do pracy duszpasterskiej, która jest najważniejszym priorytetem każdego księdza. Oprócz tego z wielką dbałością troszczył się o sprawy gospodarcze parafii i sióstr dominikanek. Bi9skup Wałęga znając doskonale ofiarną prace ojca Alojzego Tajdusia i jego poświęcenie i szacunek wśród wiernych, ustanowił go pierwszym proboszczem parafii jodłownickiej. To ważne wydarzenie miało miejsce 10 maja 1925 roku. Ojciec Alojzy Tajduś był gorliwym i niestrudzonym kapłanem, całkowicie oddanym Bogu i ludziom. Nazywano go ojcem ubogich i sierot. Oprócz działalności duszpasterskiej, sięgał tez po pióro i pisywał różne artykuły i odezwy. W teczce z obszerną dokumentacją pism kurii biskupiej w Tarnowie i władz świeckich z lat 1917 – 1939, zachowały się dwie kopie jego artykułu, który nazwał odezwą. Nosi ona tytuł: ‘ Ludu Polski”. Nie ma w niej podanego roku , w którym ją napisał, ale sama treść już sugeruje rok, że był to rok 1918, kiedy Polska po wielu latach odzyskała upragnioną wolność i niepodległość. Już sam jej początek mówi nam o tym, że należy się niezmiernie cieszyć z faktu ponownego zmartwychwstania Polski, po długiej i ciężkiej niewoli. Usilnie wzywa wszystkich chrześcijan i obywateli do wdzięczności, by ją okazali Bogu i jego Miłosierdziu i Matce Bożej Częstochowskiej. Artykuł, odezwa składa się z czterech dużych stronic – trzy pełne i połowa następnej czwartej. Każda strona jest podzielona na dwie kolumny. Niektóre ważniejsze fragmenty zostały napisane wytłuszczonym drukiem. U samej góry nad tytułem zostały umieszczone następujące słowa:” Uprasza się o rozszerzanie niniejszej odezwy”. Na końcu artykułu, odezwy podpisał się sam autor: O. Alojzy Tajduś, Kapłan Zakonu Cystersów ze Szczyrzyca, ekspozyt w Jodłowniku. Odezwa została wydrukowana w Drukarni „ Prawda” Katolickiej Spółki Wydawniczej w Krakowie, przy ulicy Stolarskiej 6, pod zarządem Stefana Zolka. Dla prawidłowego zrozumienia całości niniejszej odezwy, niektóre słowa staropolskie występujące w odezwie zostały zmienione na brzmienie we współczesnym języku polskim. 

LUDU POLSKI! 

Nadchodzi obecnie jeden z najdonioślejszych okresów naszych dziejów. Wśród strasznej wojennej zawieruchy, jakiej nieznany dotąd dzieje świata, Ojczyzna nasza pogrążona 150 lat w ciężkiej niewoli – zmartwychwstaje! Miłosierdzie Boskie spłynęło na kraj nasz i z morza niedoli z całych jezior, krwi, z milionów ofiar osobistych, z płaczu niewiast, matek i z nędzy dziatek wznosi się tęcza Miłosierdzia Bożego, zwiastun pokoju ogólnego i zwiastun naszego odrodzenia! Gdy serca nasze zalewa wdzięczność, gdy wzrok rozjaśniony podnosi się w gorę, a z ust się wydobywa modlitwa dziękczynna – jedno wielkie pytanie ciśnie się na usta każdego Polaka: Komu zawdzięczamy ten cud, że my bezbronni w tej strasznej wojnie, że właśnie my rozbici na trzy części, zaprzęgnięci w obcą służbę, zmuszeni wznieść broń i na własnych braci, służących w trzech zaborach, że my, najwięcej zniszczeni i uciśnieni ze Słowian, uzyskujemy największy i bezcenny dar, jaki naród uzyskać może, to jest wolność. Komu zawdzięczamy ten cud Bracia Kochani? Otóż niewątpliwie Matce Boskiej Częstochowskiej Królowej Korony Polskiej! Jej w pierwszym rzędzie należy się nasza wdzięczność! Wszak najlepsi przodkowie nasi, widząc, że za winy nasze upadamy i popadamy za karę w niewolę, widząc, że starsi bracia nasi tracą siły i nie umieją nas więcej ratować, a bracia młodsi nie mają jeszcze sił wyrobionych, aby sprostać wrogom godzącym na naszą Ojczyznę – oddali ją w opiekę Matce Najświętszej, mianując Ją Królową korony Polskiej! Zaiste dobrze uczynili ci przodkowie, niech im za to winy będą odpuszczone i zmazane, bo żaden kraj dotąd nie miał tak wielkiej i tak dostojnej Władczyni jak właśnie Polska! Do Niej też, do tej królowej naszej, która sobie stolice obrała w Częstochowie i która już raz kraj nasz od zalewu wrogów uratowała – do Niej odnosiliśmy się w ciężkiej niedoli naszej! Do stóp jej składamy wszystkie nasze stany błagalne prośby o przebaczenie i zmartwychwstanie Ojczyzny, o przywrócenie wolności! Sto pięćdziesiąt lat składał naród ofiary do stóp Najświętszej Królowej naszej, której Obraz jest w każdym polskim pałacu, w każdym naszym dworze, w każdym mieszkaniu, w miastach i w każdej chacie na wsi. To jest wymowny dowód, żeśmy Królowej naszej wszyscy wiernie służyli, że od pałacu do chaty jedna była myśl, jedna służba i jedna prośba: o przebaczenie i o wolność! I wobec Boga najwyższego była nam orędowniczką, wymowną Królową naszą! Ona i Jej dzieciątko Najświętsze zbierały nasze łzy, nasze ofiary złowrogich rządów, pomordowane za pragnienia wolności w twierdzach, w więzieniach, w kopalniach, na mroźnych stepach Sybiru! Ona znała nasze udręczenie i niedolę, nasz ucisk ogólne i nędzę. Ona znała twardą pracę i wierność wiejskiego ludu, jego straszną emigrację, jego krwawe ofiary, aby odkupić zarobionym na obczyźnie groszem zagony ojczyste, spłacić długi i oczyścić zagrożoną ojcowiznę. Ona widziała nędzę naszej młodzieży uczącej się o głodzie i chłodzie i jej wysiłek, aby w pierwszym zaraniu młodości zarabiać dla wsparcia ubogich matek i rodzeństwa. Ona widziała zbożną pracę naszego ofiarnego i wytrwałego, a tak zacnego nauczycielstwa. Ona radośnie witała odrodzenie płynące z naszych szkól średnich i wyższych. Ona błogosławiła pracę ofiarnego mieszczaństwa, pracę naszego robotnika tak cenionego wszędzie za zdolności, wierność i etykę swoistą, a pędzonego jeszcze setkami tysięcy w czasie tej okropnej wojny na pracę przymusową i ciężką poniewierkę. Łaskę widoczną u Niej znalazła praca kapłanów naszych, przeważnie synów ludu wiejskiego i licznych klasztorów żeńskich, tak zasłużonych w sprawie wychowania dzieci i opieki nad ubogimi i chorymi. Królowa nasza wreszcie przejęta naszą niewypowiedzianą niedolą w czasie obecnej wojny miliony ofiar powiodła przed tron Pana Zastępów. Ona wspierała Legiony nasze, a dawniej powstańców, zamykała umierającym oczy, koiła rany, dawała przez sługi Swe tysiące i tysiące pomocy. Ona wreszcie zebrała łzy pozostałych i bezmierne ucisk kraju naszego i rzuciła to wszystko na wagę Sprawiedliwości. I przeważyła szala cierpień naszych i pan Miłosierny postanowił dać ulgę, pomoc i nagrodę. Pan Wszechmocny postanowił przebaczyć i dać znowu wolność! Królowa nasza zaświadczyła, żeśmy na wolność zasłużyli i oto nadchodzi ona, - ten dar największy, jakiego bez błogosławieństwa Bożego nie mogą zdobyć nieraz ani utrzymać nawet największe moce świeckie. Bracia Polacy! Ważną jest chwila obecna, bo w Miłosierdziu Swym uczynił Bóg cud, albowiem rozgromił nieprzyjaciół narodu naszego i uwolnił nas ze srogiego jarzma i to prędko i nagle, ze żaden z nas żaden z ludów uciśnionych nie mógł prze kilkoma miesiącami jeszcze nawet marzyć o rozmiarach tego, co nam w udziale przypadło. Wolność nasza, zjednoczenie całej rozszarpanej Ojczyzny nastąpiło rychło ponad naszą możność i oczekiwanie, cud to więc, za który niech Bóg będzie uwielbiony. Ludu Polski! Oto królowa nasza wysłuchała nasze prośby, i błagalne od przeszło stu lat wznoszone modlitwy i uznała, że znowu sami możemy objąć rządy swej ojczyzny, i że uzyskawszy wolność, wybierzemy rząd własny tak, jak go mają inne wolne narody i kraje. Chwila ta winna być przez nas z wdzięcznością uczczona. Przede wszystkim okażmy się godni tej niezmiernej łaski, jaką Bóg nam zsyła. Najlepiej godnymi okażemy się, gdy będziemy bezwzględnie solidarni i nie damy się nikomu ponownie poróżnić i rozbić. W tym jest najwyższy probierz naszej dojrzałości politycznej. W tym powinniśmy naśladować więcej od nas wyrobionych i dojrzałych, a być wzorem słabszym od nas i mniej doświadczonym. Niech Bóg broni, aby wrogowie nasi zastali nas rozbitych i niesfornych, waśniących się i dających się namówić do walk bratobójczych, które są dowodem jeszcze zwierzęcej dzikości instynktów i cechą narodów nie należących do cywilizowanych ludzi, cechą narodów ujarzmionych i zmuszonych do podobnych walk, przez złe i przewrotne rządy. Lecz czujności nam potrzeba w tej wielkiej chwili, albowiem, kiedy niebiosa się otwierają aby zesłać na ludzi łaski, wtedy7 i piekła otwierają się wrota, aby wrogi narodu zasiały niezgodę i zawiść, aby siały nienawiść i aby wyzyskać wszelkie słabości ludzkie. Te wrogi poznamy łatwo, bo one będą szukać osobistego wyniesienia choćby kosztem ofiar ludzkich, one będą doradzać grabieży cudzego mienia, one namawiać będą nieuświadomione warstwy narodu do szukania zemsty, do rzucenia się na własnych braci jak np. w Rosji, gdzie kara Boża dotknęła rząd i złą biurokrację i i gdzie obecnie morduje się niewinna inteligencję miast za to tylko, że jest nią a czerni zbrodniczej, kierowanej równie zbrodniczymi rękami dozwala się rabować cudze mienie w myśl rzekomego wykonania zasad socjalnych, które się nigdy ostać nie mogą, gdyż na nich żaden porządek społeczny ani się oprzeć, ani rozwijać nie może. Otóż niezmiernie uroczysta chwila naszych dziejów wymaga czujności i współdziałania wszystkich warstw narodu. Bez czci byłby ten, kto by miał szczuć wieś na miasto, lub odwrotnie i ten kto by rękę spracowanego robotnika uzbrajał w nóż, aby nim ranić braci i sięgać po cudze dobro. Odwrotnie też zaś nie powinno mieć miejsca, aby producenci i kupcy wyzyskiwali ubogich i korzystali z szalejącej drożyzny, gdy to nie może przynieść nikomu błogosławieństwa Bożego. U nas tego być nie może i być nie powinno. Niech warstwy posiadające i produkujące oraz kupcy zorganizują pomoc dla warstw konsumentów i niech utrzymują umiarkowane ceny, to jest obecnie ich święty i najważniejszy obowiązek! Wszystkie warstwy narodu naszego mają zasługę w wyjednaniu łaski Bożej, jaka na nas spływa i biada, temu kto by splamił te dziejową chwilę, kto by odważył się splugawić największy dar, jaki naród uzyskał po długich latach strasznej męki i cierpień. Dziejowe przekleństwo ściągnie na siebie i na swą rodzinę kto by do cierpień i męki przebytej chciał dołożyć nowe i to z rąk własnych braci lub pobratymców. Niewątpliwą zgubę dla siebie i rodu swego zgotuje każdy za taki czyn który podjęty przez szersze warstwy rzuciłby znów przekleństwo Boże na kraj i naród nasz poszedłby znowu na długie lata w ciężka niewolę, a na dzieci nasze spadłaby znowu niedola długich lat nędzy, poniewierki i służby na obczyźnie. Ludu Polski! Dzwon Wawelski bije! Dźwięki jego rozlegają się po całym kraju! Dźwięki te zwiastują ci wyzwolenie i nowe życie w wolnej ojczyźnie! Uczcijmy tę chwilę! Matko – Polko z dziećmi swoimi codziennie odmów jedno Zdrowaś Maryjo i jak kraj długi i szeroki niech to Pozdrowienie Anielskie na cześć matki częstochowskiej, Królowej naszej, pod której obronę zawsze uciekaliśmy się i która błagalnie prosiliśmy, aby nas nie opuszczała, będzie symbolem naszej jednomyślności i solidarności i zrozumienia tej wzniosłej dziejowej chwili. Nie dajmy się zastraszyć i zawstydzić wrogom naszym, którzy gotowi drwić i z wiary naszej tej najdroższej skarbnicy, wiedzą oni bowiem dobrze, co to za narodowy skarb i jaka w tym nasza siła, dlatego też chętnie w wiarę naszą godzą. Czyż przebieg obecnej wojny nie wykazał potrzeby i mocy wiary a słabości tych, którzy od niej odeszli świadomie lub nieświadomie, olśnieni potęga świecką? Czyż kraj nasz nie jest wymownym dowodem, że nie potęga świecka góruje nad moralnością, lecz przeciwnie? Ludu Polski! Bierz przykład z tego, jak usilnie Żydzi wyznają swą wiarę i jak sumiennie wykonują jej przepisy, nie dbając o to, co ludzie płytcy i złośliwi na to mówią. Czemuż byśmy mieli być wrażliwi na podobne napaści i zaczepki? Żydzi wiedzą dobrze, ze ich wiara chroni od zguby i utrzymuje w solidarności, mimo rozproszenia. Czemuż byśmy mieli lekceważyć naszą wiarę tę główną siłę i wartość każdego narodu? Polski największa wartością była i będzie wiara, a szczególnie służba dla Królowej Korony Polskiej. Pomnij Ludu Polski, że tyle naszej Ojczyzny, ile wiary, bez niej zginie Ojczyzna nasza tak jak przez nią się ostała i obecnie zmartwychwstaje. Ty Ludu Polski coś wierzył i cierpiał dla wiary, Tyś swą wiarą odbudował Ojczyznę naszą. Tyś w cierpieniach swych szedł drogą prawą i Bożym prawem wskazaną czego niejednokrotnie nie umie i niewierzący uczony i mocarz świata. Nie daj więc Ludu Polski wytracić z serc swych tego największego skarbu narodowego, to jest wiary. Tu także oczekuj hartownie największych napaści, bo wrogowie wiedzą, że jak cię wiary pozbawią, to cię łatwo zniszczą i oprzeć się nie będziesz mógł! Nie można umarłych wezwać, aby ci w oczy powiedzieli, że wiara jest prawdą, bo głównym zadaniem i zasługą człowieka jest poznać samemu wiarę za życia, ale pamiętaj ludu Polski, że miliony twych zmarłych braci oczekuje, abyś twardo stał przy wierze, bo w tym i twoje i ich zbawienie i odkupienie. Patrz bacznie bracie, jak po wojnie najprzedniejsze narody wrócą same do swej wiary i żyć będą gorliwie według jej przepisów, bo wartość jej i prawdę w niej zawartą widziało miliony ludzi, broniąc swej Ojczyzny, patrząc codziennie w oczy śmierci, gotowi krew przelać dla kraju, rodziny i dla praw Bożych. Niech wspaniale świątynie, które niewątpliwie wzniosą najprzedniejsze narody Bogu i Najświętszej matce potwierdzą prawdę tych słów. Pamiętaj zawsze Ludu Polski, że żaden naród nie miał tak dostojnej Panującej jak my i jej to zasługa ten cud, który nam przypadł w udziale, to zasługa ten cud, który nam przypadł w udziale, to jest zmartwychwstanie naszej Ojczyzny. Gdy więc na ciebie Ludu polski godzić będzie wróg wszelaki, a głównie dlatego, żeś z ludów Nowego testamentu jeden z przednich, a to właśnie dzięki Najświętszej patronce i zarazem królowej naszej, wtedy twardo stójmy w jej służbie i Ty Ludu, który z całego kraju robiłeś pielgrzymki do stóp najświętszej, nie daj się zachwiać w wierze, gdy szaleńcy wysłańcy zaczną truć twą duszę i namawiać […] fragment nie czytelny. Już teraz miałeś wolność wyboru zwodu, już teraz miałeś udział w rządach posłów swych – nie byłeś w niewoli. Dzieci twe i wnuki zapełniają szeregi naszej inteligencji, liczni bracia twoi są wśród robotników, są już dziś u nas kmiecie, posiadający duże dobro! W naszej Ojczyźnie będziesz miał większe prawa, więcej posłów, większa możność zarobku, wielu z was posiądzie z czasem przez pilność, pracę i rządność majątku, które obecnie setkami przez parcelację przechodzą w wasze ręce. Ludu Polski! Kiedy się ty dorobisz, czy godziwym będzie, aby jaki wróg lub złoczyńca godził na ciebie, aby ci zabrać twą posiadłość i mienie, a nawet życie? Wrogi nasze judzą was na księży, wmawiają krzywdy od dworów, w których cześć dla Najświętszej królowej tak bywa uprawiana jak i u nas w chatach i gdzie częstokroć cięższa była niedola niż u ludu wiejskiego. Pomnij bracie co wycierpiały dwory nasze na Podolu, Wołyniu, na Ukrainie, Białorusi i Litwie, ilu tam okrutnie pomordowano członków naszych nawet najprzedniejszych rodów, jak księcia Romana Sanguszkę, pomnij ile spalono dworów, kościołów, szkól, bibliotek, zakładów i fabryk! Wszak to bracia nasi starsi cierpieli strasznie i to od podmówionych przez wrogów pokrewnych ludów, z którymi nie mogliśmy się porozumieć ani ułożyć, bo nam wrogie rządy w tym świadomie przeszkadzały. Czy się lud nasz da namówić do czynów podobnych obecnie w czasie, w którym się odbywają Sądy Boże i na nas spływa Miłosierdzie Boże? Zapewne, że nie i nigdy! Dość już tych okropnych ofiar i bezmyślnych mordów, grabieży i pożarów! Wytrwajmy zbożnie w tej doniosłej chwili, niech Bóg nas nadal godnymi znajdzie! Solidarnością bezwzględną dajmy wyraz, że rozumiemy to, co się dzieje! Jeszcze gorliwiej zwróćmy się do Patronki i Królowej naszej o pomoc i dobra radę, a dostaniemy dobrego kierownika narodu, utworzymy dobry rząd, który z rąk Matki częstochowskiej odbierze zarząd naszej Ojczyzny i poprowadzi ja w nową przyszłość jasną pewnie i bezpiecznie ku błogosławieństwu całej ludności naszych rodzinnych wsi i miast. W jaki sposób naród wyrazi wdzięczność Matce Boskiej Częstochowskiej, Królowej Korony Polskiej za opiekę i wyzwolenie, niech o tym orzeknie głos całego ludu, gdy zupełnie ucichną burze wojenne i nadejdzie czas spokoju i rozwagi. 




Opracowanie artykułu o. Maksymilian Janusz