Parafia pw. Narodzenia Najświętszej Maryi Panny w Jodłowniku

 

jesteś na: Strona głównaArtykułyJubileusz O. Konrada Hejmo

 Jubileusz 50-lecia święceń kapłańskich

ojca Konrada Stanisława Hejmo, dominikanina

 
 
          Okazją do napisania artykułu o ojcu Konradzie Hejmo OP, był jubileusz 50-io lecia jego święceń kapłańskich. Każdy jubileusz jest zawsze dobrą okazją do uczynienia refleksji nad swoim życiem z przeszłości i teraźniejszości. Tym bardziej złoty jubileusz zakonnika i kapłana, pochodzącego z wioski Kostrza, należącej do parafii Jodłownik, stanowi ważne wydarzenie w życiu całej wspólnoty parafialnej. Parafia pod wezwaniem Narodzenia NMP w Jodłowniku, można śmiało powiedzieć, że jest ziemią kapłańską i zakonną. W każdą środę podczas Nowenny do Matki Bożej Jodłownickiej, modlimy się, „aby ziemia jodłownicka stała się ziemią kapłańską”. Rzeczywiście parafia jodłownicka jest taka ziemią, bo dotychczas wydała 14 kapłanów i 3 siostry zakonne. 
Życie ziemskie ojca Konrada Stanisława Hejmo zaczęło się we wsi Kostrza. Są to najpiękniejsze okolice należące do regionu powiatu limanowskiego. Stanisław Hejmo urodził się 6 kwietnia 1936 roku w tejże wiosce Kostrza. Rodzicami jego byli: Marcin Hejmo i Florentyna Stelmach. Ojciec Marcin Hejmo był synem Jana i Gertrudy Grabowskiej, z zawodu ogrodnicy. Natomiast matka Florentyna Stelmach (Hejmo), była córką Filipa i Zofii Tabor, też ogrodników. Znamy również z Księgi Chrztów rodziców chrzestnych, którymi byli: Wojciech Hejmo i Emilia Tabor, obydwoje ogrodnicy. Tydzień po urodzeniu 13 kwietnia 1936 roku, Stanisław został ochrzczony w kościele parafialnym w Jodłowniku. Sakramentu chrztu udzielił mu ojciec Dominik Jurkowski. Godnym uwagi jest fakt, że obydwoje rodzice byli przybyszami z wioski Zbydniów, powiat Bochnia. 
Przybyli do Kostrzy wraz z sześcioma dziećmi. Na Lipiu od dworu Romerów kupili małą działkę ziemi i wybudowali nieduży domek drewniany. Z opowiadań ojca Konrada widać, że w ich domu panowała bieda, choć zbytnio się tym nie przejmowali. Ojciec Hejmo jako mały chłopiec pisze, że dobrze też zapamiętał okres drugiej wojny światowej. W swojej książce napisał, że:”[…] Z czasów okupacji pamiętam tylko złe wydarzenia. Najpierw wielki głód w domu. Starszy brat Janek pracował przy koniach u zarządcy folwarku Romerów na Lipiu. Podbierał więc koniom owies i wykę i wynosił do sąsiedniego sadu. Kasza z tej mąki była okropnie gorzka. Chorowaliśmy nagminnie. Wtedy mama piekła z tego placki na blasze. Było łatwiej przełknąć[…]”. wspomina też o łapankach, podczas jednej z nich hitlerowcy zabrali najstarsza siostrę na roboty do Niemiec. Bardzo przykrym wydarzeniem było to, że hitlerowcy zamierzali spalić część wioski Kostrza w odwecie za rozbicie przez partyzantów posterunku niemieckiego w okolicy, i zabili jednego Niemca. Spalenie miało nastąpić w nocy:”[…] Rano dowiedzieliśmy się od partyzantów, którzy od czasu do czasu w naszym domu mieli narady, że partyzanci rozbili konwój niemiecki, jadący na egzekucję[…]”. Doświadczenie biedy, głodu i niedostatku oraz różnych niebezpieczeństw tak ze strony hitlerowskich okupantów i Sowieckiej Armii Czerwonej, umocniło duchowo ojca Konrada, że był przyzwyczajony, zaprawiony do wszystkich warunków, o czym pisze św. Paweł, że umie głód cierpieć, a także umie obfitować i innym nieść pomoc. 
Mały Stanisław rozpoczął edukację w szkole podstawowej w Kostrzy. Jak wspomina, że mankamentem było to, że często zmieniali się nauczyciele. Stanisław cieszył się życzliwością i serdecznością nauczycieli. Nawet jedna nauczycielka chciała go przygarnąć za swojego syna:”[…] Przyszła kiedyś do mamy i przy mnie prosiła, by mama oddala mnie jej za syna. Będzie starała się o wszystkie sprawy życiowe[…]”. Po ukończeniu piątej klasy szkoły podstawowej, Stanisław rozpoczął naukę w szkole podstawowej, którą prowadziły Siostry Dominikanki w Jodłowniku. W swojej książce i podczas uroczystości jubileuszowych wspominał szczególnie siostrę Sebastianę i siostrę Lorettę. A o swojej matce wyrażał się bardzo pięknie, że: ”Mama, święta i prosta kobieta, chciała nas wszystkich wychować na dobrych i pobożnych ludzi[…]”. 
Ciekawa była droga powołania życia zakonnego ojca Konrada. Jak sam wspomina w książce: ”To nadal jest dla mnie zagadką i tajemnicą. W momencie, gdy trzeba było decydować o wyborze szkoły, spotkałem siostry dominikanki, które zawiozły mnie i Kotarę do małego seminarium dominikanów w Lublinie, a potem już automatycznie większość poszła po 9-ej klasie do nowicjatu w Poznaniu[…]”. Według ojca Konrada na jego powołanie dominikańskie przyczyniło się tez i to, że jego mamy siostry syn tez był dominikaninem w Chicago. Toteż nawiązał z nim korespondencję i zaczął uczyć się angielskiego. Także brat syna siostry mamy był diakonem u dominikanów. I to wszystko miało wpływ na wybór powołania dominikańskiego:”[…]Doszedłem do przekonania, że święci dominikańscy naszego parafialnego kościoła wraz za moja matką, wyprosili mi powołanie i to dominikańskie[…]”. 
W 1952 r. po ukończeniu 9 klasy gimnazjum, rozpoczął nowicjat w Poznaniu i na obłóczynach otrzymał imię Konrad. W Księdze Chrztów została zapisana informacja dotycząca ślubów wieczystych, które złożył 27 marca 1959 roku:” Vota solemnia apud PP. Ordinis Predicatorum 27.III.1959 A. Cracoviae”. W tym samym roku, kilkanaście miesięcy później otrzymał święcenia subdiakonatu, co też zostało odnotowane w Księdze Chrztów:” Accepit ordinem Subdiaconatus die 20.X.1959”. Natomiast święcenia kapłańskie w dniu 15 czerwca 1961 roku w bazylice Trójcy Świętej w Krakowie. Również i ta informacja została zapisana w Księdze Chrztów:” Accepit ordinem presbiteratus 15.VI.1961”. 
Ojciec Konrad po święceniach kapłańskich zaraz włączył się energicznie do pracy na różnych odcinkach. Przede wszystkim jest założycielem miesięcznika dominikańskiego „ W Drodze”. Początkowo miesięcznik ten był wydawany w nakładzie dwóch tysięcy egzemplarzy, gdyż ówczesne władze komunistyczne tylko na taki nakład dawały zgodę. Miesięcznik ten był przeznaczony dla młodzieży i młodej inteligencji, których komuniści panicznie się bali. Nie łatwą była praca ojca Hejmo. Jako wspaniały duszpasterz akademicki był bardzo ceniony przez środowiska inteligenckie. Przez wiele lat był też dyrektorem „Corda Cordi” w Rzymie, troszcząc się o pielgrzymów z Polski. Do jego obowiązków należało: kierowanie Domem Pielgrzyma, przygotowywanie audiencji generalnych i prywatnych, przygotowywanie liturgii Mszy św. prywatnych Papieża z Polakami, liturgiczne spotkania i spotkania rozrywkowo – kulturalne, opłatki z Polakami, opieka nad biednymi i potrzebującymi, opieka nad chorymi z Polski leczonymi w Rzymie, opieka nad emigrantami polskimi, troska o gości papieskich, stała gotowość i dyspozycyjność na każde zawołanie. Do ważnych zadań opiekuna pielgrzymów należało przygotowanie przewodników, którzy byliby do dyspozycji dla grup pielgrzymów, którzy przyjeżdżali do Rzymu. Ważnym obowiązkiem było też podczas audiencji generalnych podprowadzanie do papieża pewnej liczby ludzi indywidualnych. A zatem działalność ojca Konrada Hejmo jest różnoraka i bardzo rozległa. 
Natychmiast po śmierci papieża Jana Pawła II, na ojca Konrada Hejmo został wydany piłatowy wyrok przez Instytut Pamięci Narodowej, a mianowicie, oskarżono go, że tajnie współpracował z komunistyczna polska esbecją i niemieckim wywiadem. Tym boleśniejsze to było, że nastąpiło zaraz po śmierci papieża Jana Pawła II. Wielu z nas pytało i nadal pyta, dlaczego to tak straszliwe oskarżenie i publiczne zniszczenie ojca Hejmo, miało miejsce zaraz po śmierci polskiego papieża? Odpowiedź jest prosta i nie skomplikowana. Każdy z nas dobrze wie, kim był Jan Paweł II, jak miał potężny autorytet moralny i wpływ na losy całego świata. To dzięki Karolowi Wojtyle – papieżowi Janowi Pawłowi II, pochodzącemu z komunistycznego kraju i wschodniego bloku komunistycznego, za żelaznej kurtyny, zmieniło się oblicze Polski, Europy i świata. Dobrze zapewne pamiętamy pierwszą apostolska pielgrzymkę do Ojczyzny, która jeszcze była tak mocno skomunizowana, a także jego słowa, jakie wypowiadał na ówczesnym Placu Zwycięstwa w Warszawie:” Niech zstąpi Duch Twój i odnowi oblicze ziemi, tej ziemi, polskiej ziemi!!!”. Duch Święty zstąpił i dokonał odnowienia ziemi polskiej, europejskiej i na innych kontynentach. Zaczęły upadać bezbożne i nieludzkie systemy wrogie Kościołowi i człowiekowi. Jan Paweł II zaraz po wyborze na papieża, zwrócił się do całego świata w następujących słowach:” Non abiate paura! Aperite porte del Redentore! – Nie lękajcie się! Otwórzcie drzwi Chrystusowi!!!”.
Ojciec Konrad miał wielkie szczęście przebywać przez tyle lat w obecności świętego papieża Jana Pawła II, którego świętość podczas pogrzebu wierni głośno manifestowali:” Santo Subito! – Święty natychmiast!”. 
Przekupieni fałszywi świadkowie i wrogowie Kościoła i papieża Jana Pawła II, za wszelką cenę nie mogli zdzierżyć osoby papieża Polaka, który dla wielu, tak jak Jan Chrzciciel na pustyni, był głosem wołającym i wyrzutem sumienia, postanowili w perfidny i nieludzki sposób ukrzyżować ojca Konrada Hejmo, czyli zemścić się na nim. Chcieli przez to ośmieszyć , znieważyć, opluć i pomniejszyć umiłowanego papieża Polaka. Więc zaatakowali jego najbliższą osobę, którą był ojciec Hejmo. Uciekli się do różnych donosów i głupich, bezpodstawnych pomówień publicznych, a zapewne za to otrzymali niemałą finansową gratyfikacje i wyższe stanowiska państwowe. Pytany w rozmowie ojciec Konrad przez Andrzeja Gass:” […] Pan Jezus powiedział: ”Poznacie prawdę, a prawda was wyzwoli”(J8, 32), Ojcze Konradzie, czy Ojciec jest gotów pójść za tym wskazaniem i powiedzieć, jak było naprawdę, choć mogą to być sprawy bolesne?[…]”. Ojciec Konrad stanowczo odpowiedział, że w każdej chwili jest gotowy iść za prawdą Jezusa Chrystusa, ale nigdy za prawda esbecji:” […]Jestem gotów pójść za prawdą Jezusa Chrystusa. Nigdy za prawda SB. A wszystko, co przekazane jest w teczkach, to jest programowe kłamstwo i fałsz[…]”. 
Tak więc komunistyczna polska esbecja na podstawie pajęczyny fałszywych donosów i oskarżeń, chciała zniszczyć ojca Konrada, kłamiąc totalnie i wmawiając mu rzeczy absolutnie nieprawdziwe. Tym samym pomniejszyć osobę błogosławionego Jana Pawła II. Były to stare wypróbowane metody esbeckie, można śmiało i trzeba powiedzieć, że szatańskie. Tak, jak pan Jezus, który tez został oskarżony niesprawiedliwie przez ludzi przekupionych dla pieniędzy, tak też zwyciężył, chwalebnie zmartwychwstając trzeciego dnia o świcie. Tak i czcigodny nasz rodak ojciec Hejmo zwyciężył, bo to wszystko okazało się istnym kłamstwem, bredniami i fałszem, włożonym w usta polskich służb komunistycznych, które jakże aktywnie i posłusznie działały na zlecenie Moskwy. 
Szczególnie duże zasługi w obronie ojca Konrada ma ojciec profesor Jacek Salij dominikanin. Z ojcem Konradem znał się od dawna. Bo jak sam mowi, że gdyby miał pewne, że ojciec Konrad:” […]świadomie współpracował z SB, czy jakimś pseudo – niemieckim wywiadem, sądzę, że udałoby mi się namówić go do publicznego wyznania winy i zapewno próbowałbym mu pomóc w przejściu przez to niewątpliwie bolesne oczyszczenie[…]”. Sam zresztą ojciec Salij pisze, że spędził długie godziny w czytelni Instytutu Pamięci Narodowej nad 700 stronicową teczką ojca Konrada Hejmo. To długie analizowanie teczki personalnej trwało tak długo:” […] bo dopiero bardzo starannie przypatrzyć się temu, jak przewrotni i podstępni potrafią być ludzie źli, zauważyłem w niej coraz to nowe dowody, że z całą pewnością nie był on świadomie ani współpracownikiem SB ani agentem rzekomego BND[…]”. Jeszcze jedna wypowiedź przyjaciela ojca Konrada:” Nie mam wątpliwości co do tego, że ojciec Konrad Hejmo doczeka się rehabilitacji. Wydaje mi się jednak, że lepiej by było, gdyby to się stało raczej wcześniej niż później, i raczej z inicjatywy lub przynajmniej we współpracy z IPN, niż przeciwko IPN- owi. Na koniec wyznanie osobiste. Ojca Konrada Hejmo zawsze lubiłem i szanowałem, ale nigdy się z nim nie przyjaźniłem. Poczułem się jego przyjacielem i tak publicznie zacząłem go nazywać dopiero w momencie, kiedy został niemal nazajutrz po śmierci Ojca Świętego – bezceremonialnie i niesprawiedliwie pozbawiony dobrego imienia[…]”. Wierzymy i mocno jesteśmy przekonani, że ojciec Konrad Hejmo, nasz rodak jodłownicki, nigdy nie współpracował z żadnymi służbami. To wszystko jest istnym oszczerstwem i kłamstwem, rzuconym na niego:” Jestem gotów pójść za prawdą Jezusa Chrystusa. Nigdy za prawdą SB[…]”. Warto jeszcze w tym miejscu zacytować jedna wypowiedź ojca Hejmo:” Teczkowa prawda należy do tej ostatniej kategorii, idąc za gradacją ks. Tischnera. Co najwyżej jeszcze może być „ruską prawdą”[…]”. 
Pan Bóg dał ojcu Konradowi wiele swoich łask, sił i zdrowia, że w obecnym 2011 roku, doczekał złotego jubileuszu swoich święceń kapłańskich. Uroczystości odpustowo – jubileuszowe odbyły się w Jodłowniku 26 czerwca 2011 roku. Na samym początku przed kościołem miało miejsce przywitanie dostojnego jubilata. Parafialna orkiestra jodłownicka zagrała pięknego marsza. Następnie dzieci wypowiedziały powitalny wierszyk i wręczyły kwiaty jubilatowi i księdzu biskupowi Antoniemu Pacyfikowi Dydyczowi, Ordynariuszowi kresowej Diecezji w Drohiczynie nad Bugiem. Po powitaniu wszyscy weszli do świątyni, w której przy ołtarzu jubilata powitał proboszcz parafii o. Krzysztof Morajko oraz pan Zygmunt Grabarczyk, przyjaciel ojca Konrada. Po ceremonii powitania wszyscy kapłani weszli do zakrystii, aby ubrać się w szaty liturgiczne i rozpoczęła się suma odpustowa o godzinie 11.00. Liturgii przewodniczył jubilat. Czytania mszalne obstawili Paweł i Sylwia Hejmo. Natomiast psalm responsoryjny pięknie śpiewali panowie: Jan Grzyb, Stanisław Kapera, Mateusz Frys. Okolicznościową homilię wygłosił ojciec profesor Jacek Salij. W homilii jeszcze raz stanowczo i zdecydowanie, z pełną odpowiedzialnością za to, co mówił, powiedział, że ojciec Konrad Hejmo jest niewinny. Został pozbawiony dobrego imienia, do którego się przyczynił Instytut Pamięci Narodowej, rzucając w twarz ojca Konrada kłamstwo i nieprawdę. A wiemy z nauczania Jezusa, że ojcem kłamstwa jest diabeł i że ci co kłamią, za swojego ojca maja diabła. 
Homilia ojca profesora Jacka Salija uświadomiła wszystkim prawdę o ojcu Konradzie, że spotkało ogromne nieszczęście, niewinne oskarżenie, tak, jak Chrystusa przez podstawionych podstępnie fałszywych świadków i kolaborantów. Na pewno niejeden z uczestniczących w liturgii jubileuszowej, też robił sobie dogłębny i gruntowny rachunek sumienia z dotychczasowego życia, czy przypadkiem tez nie przykładał rak do wyrządzenia komuś zła w tamtym okresie niegodziwego i nieludzkiego okresu komunizmu. 
Po homilii było Wyznanie Wiary, a następnie Modlitwa powszechna, którą bardzo ładnie czytała pani Edyta Tabor z Kostrzy. Po Modlitwie Powszechnej nastąpiła procesja z darami, a komentarz do darów czytała Małgorzata Kotara: 
1. Dzieci – świeca i kwiaty. 
2. Delegacja wioski Kostrza – wypieki i owoce zebrane z rodzinnej ziemi jubilata. 
3. Dar wyrobów masarni z Wiednia Berger Zygmunta Grabarczyka (wręczał Jan Hodurek – Prezes OSP z Sułkowic). 
4. Radni Parafialni – chleb i owoce. 
5. lektorzy – wino i wodę oraz kielich z pateną i hostią. 
Po Mszy świętej odbyła się procesja eucharystyczna wokół nowej świątyni. Po wejściu do wnętrza kościoła odśpiewano uroczyście „Te Deum laudamus” i potem błogosławieństwo Najświętszym Sakramentem. Po hymnie „Boże coś Polskę” były życzenia dla przewielebnego jubilata w następującej kolejności: 
1. Ojciec Proboszcz 
2. Dzieci 
3. Lektorzy
4. Przedstawiciele Szkoły im. Jana Pawła II w Sadku Kostrzy 
5. Mieszkańcy wioski Kostrza 
6. Radni Parafialni 
7. Ksiądz Biskup Antoni Pacyfik Dydycz 
8. Ojciec Konrad Hejmo 
Na samym końcu chór i orkiestra zagrała jubilatowi:” Życzymy, życzymy…”. Na uroczystości odpustowo – jubileuszowej byli obecni Ojcowie Dominikanie, Siostry Dominikanki, Siostry Antoninki, pracujące w Domu Pielgrzyma „Sursum Corda”, oraz Ojcowie Redemptoryści, jako przedstawiciele Radia Maryja. Była także pani profesor Wanda Połtawska ze swoim mężem. 
Dzięki Bogu i Matce Bożej pogoda dopisała, w kościele było bardzo dużo wiernych. Nie sposób w tym miejscu nie wspomnieć o drugim rodaku jodłownickim, koledze ojca Konrada – ojcu Jerzym Władysławie Kotara, który razem z ojcem Hejmo przyjął święcenia kapłańskie, w tym samym roku i dniu. Ojciec Jerzy Kotara był wybitnym profesorem we Fryburgu Szwajcarskim. Zmarł w warszawie 7 września 2004 roku. Parafia Jodłownik powinna się cieszyć, że w swojej historii wydała 14 kapłanów i 3 siostry zakonne. 
Po Mszy świętej ministranci rozdawali ludziom pamiątkowe jubileuszowe obrazki ojca Konrada. Były dwojakiego rodzaju: jedne pojedyncze w formie widokówki, drugie podwójnie składane, dwukartkowe. Na pojedynczym obrazku ojciec jubilat umieścił motto, którym jest cytat Jana Pawła II z jego książki Dar i Tajemnica. Oto one:”[…]Ludzkie słowa nie są w stanie udźwignąć ciężaru tej tajemnicy jaka kapłaństwo w sobie niesie. Kapłaństwo jest do samych korzeni kapłaństwem Chrystusa[…]”. Pod tymi słowami napisał: Pamiątka 50-io lecia święceń kapłańskich o. Konrada Hejmo dominikanina, dyrektora Domu Pielgrzyma „Sursum Corda” w Rzymie. Kraków – Jodłownik – Poznań – Rzym 1961 – 2011”. W dolnej części obrazka napis: ”Panie Jezu Chryste, miej wzgląd na moich Zmarłych Rodziców i Krewnych, a wszystkim Żywym daj łaskę wytrwania przy Tobie w Kościele aż do końca…Jezu ufam Tobie!”. Obrazek ten przedstawia uścisk ojca Konrada z papieżem Janem Pawłem II. Drugi podwójny obrazek na wewnętrznej stronie ma te same napisy, co ten pojedynczy, jedynie na stronie następnej jest fragment wiersza Romana Brandstaettera, fragment psalmu 31 i słowa Jana Pawła II. „Gdy cię skrzywdzą, niesprawiedliwie ocenią, obrzuca błotem, złośliwie przemilczą – nie Mart się ani nie smuć, ani nie złorzecz, ale powtórz za Borysem pasternakiem te jego mądrą i pełną godności zwrotkę. […]Z tłumem co biegnie we wszystkie strony, wśród bezimiennych ludzi stoję, przez wszystkich jestem zwyciężony i właśnie w tym zwycięstwo moje”. „ Przypadki mojego życia”, s.276. 
„[…] Ja zaś pokładam ufność w Tobie, Panie, i mówię: Tyś jest Bogiem moim. W Twoim ręku są moje losy. Wyrwij mnie z rąk wrogów i prześladowców…wybaw mnie w swoim miłosierdziu[…]” Psalm 31
I na końcu krótkie zdanie Jana Pawła II, wypowiedziane 30 marca w 1982 roku:” W Krzyżu jest początek Zmartwychwstania[…]”. Na samym końcu krótki list Ojca Świętego Jana Pawla II do Domu „Sursum Corda” z dnia 14 stycznia 2004 roku:” Drogi Ojcze Konradzie, Drogie Siostry, Jestem wam wdzięczny za modlitwy, którymi mnie wspieracie, a także za Waszą ofiarna pracę w Centrum Pastoralnym „Sursum Corda”, dzięki której chyba już miliony pielgrzymów z Polski mogło znaleźć schronienie i pomoc w czasie pobytu w Wiecznym Mieście. Niech Was wspiera Boże błogosławieństwo i opieka Matki Najświętszej. Serdecznie pozdrawiam i błogosławię. Jan Paweł II”. 
Bogu w Trójcy Świętej jedynemu i matce najświętszej, niech będą dzięki za osobę ojca Konrada Hejmo. Za to wszystko, co przez wiele lat czynił i nadal czyni, za tyle dobra dla wielu ludzi, szczególnie dla Polaków i swojej rodzinnej parafii Jodłownik. 
Przewielebny Ojcze Konradzie, jesteśmy nieustannie z Tobą poprzez modlitwę, a zwłaszcza tę różańcową, która tak bardzo umiłowałeś. Bo jesteś założycielem Apostolatu Różańcowego w Krakowie. A Jan Paweł II, przy którym, byłeś tyle lat, codziennie odmawiał cały Różaniec i powtarzał, że: „[…]Różaniec jest moją codzienną i umiłowaną modlitwą. I musze powiedzieć, że jest modlitwą cudowna, cudowna w swej prostocie i swej głębi[…]”. Dostojny Ojcze Jubilacie nasz rodaku, życzymy Ci zdrowia, szczęścia i błogosławieństwa przez ręce Maryi, błogosławionego Jana Pawła II i świętych patronów Zakonu Dominika oskiego, po najdłuższe lata ziemskiego życia. 
Niech ten artykuł będzie wyrazem serdecznej wdzięczności i podziękowania Drogiemu Ojcu Konradowi za wszelką dobroć, życzliwość i pomoc dla wszystkich ludzi, zwłaszcza dla Polaków i rodzinnej swojej parafii w Jodłowniku. Przewielebny Ojcze Konradzie AD MULTOS ANNOS!!! 


W niniejszym artykule wykorzystano następującą literaturę pomocniczą: 
- Moje życie i mój krzyż. Nie lękam się prawdy. Rozmowy z ojcem Konradem Hejmo OP. Wstęp o. prof. Jacek Salij OP, Warszawa 2008. 
- Liber Baptistorum – Księga Chrztów wsi Kostrza, t.11, s. 37, nr aktu 4, Kostrza 1936. 
- Kronika Domu Filialnego Zgromadzenia SS. Dominikanek w Jodłowniku, cz.1 (1904 – 1984), s. 44 – 45. 
- Kronika Parafialna parafii pw. Narodzenia NMP w Jodłowniku, t. 4 (od 2010 r.), s. 201 – 203. 
- J. M. MARSZALSKA, Parafia pw. Narodzenia Najświętszej Maryi Panny w Jodłowniku, w: Opactwo Cystersów w Szczyrzycu od XIII do końca XX wieku. Dzieje – Gospodarka – Kultura, Kraków 2011, s. 323 – 329. 


Artykuł opracował o. Maksymilian Janusz O. Cist. Jodłownik 3.X.2011 rok 
W liturgiczne wspomnienie błogosławionego Jana z Dukli.