Parafia pw. Narodzenia Najświętszej Maryi Panny w Jodłowniku

 

jesteś na: Strona głównaArtykuły105 lat obecności Dominikanek w Jodłowniku

 

105 LAT OBECNOŚCI ZGROMADZENIA SIÓSTR DOMINIKANEK W JODŁOWNIKU 


Wprowadzenie 

          Inspiracją do napisania artykułu o Siostrach Dominikankach w Jodłowniku, jest właśnie w tym roku 105 rocznica ich nieprzerwanej obecności w jodłownickiej parafii pod wezwaniem Narodzenia Najświętszej Maryi Panny. To duży okres historii, wpisujący się na trwałe w życie tutejszej parafii, lokalnej społeczności i Kościoła Tarnowskiego. Drugim powodem, to pragnienie wyrażenia wielkiej i serdecznej wdzięczności i uznania siostrom, za ich długą obecność na ziemi jodłownickiej. Za ich trud pracy i poświęcenia dla tutejszej ludności. 

Dom rodzinny, rodzeństwo, młodość Róży Białeckiej, oraz geneza Zgromadzenia III Zakonu Świętego Dominika 

Zgromadzenie Sióstr Dominikanek zostało założone przez Sługę Bożą Matkę Kolumbę Różę Białecką w XIX wieku. Róża Białecka przyszła na świat 23 VIII 1838 roku w Jaśniszczach, koło Tarnopola. Pochodziła z polskiej szlacheckiej rodziny o tradycjach religijnych i patriotycznych. 
Rodzice Róży przykładali dużą wagę do dobrego wychowania swoich dzieci, aby były dobrymi patriotami i katolikami. W domu Białeckich nie szczędzono środków finansowych na rozwój intelektualny swoich dzieci. 
Matka Kolumba Białecka bardzo pragnęła i usilnie dążyła do tego, aby w Polsce założyć zgromadzenie zakonne Sióstr Dominikanek kontemplacyjno – czynnych. W dniu przyjęcia Sakramentu Bierzmowania, w Sanktuarium Matki Bożej w Podkamieniu, złożyła ślub poświęcenia się Bogu w życiu zakonnym. Po zasięgnięciu rad i wskazań ówczesnego generała Zakonu Dominikanów – O. Wincentego Jandela, decyduje się na wstąpienie do kontemplacyjno – czynnego zgromadzenia sióstr. Wyjeżdża do Francji i tam wstępuje do dominikańskiej wspólnoty sióstr w Nancy. Po odbyciu formacji zakonnej, wraca z powrotem do Polski i zakłada, mimo bardzo wielu trudności i przeciwności, pierwszy klasztor dominikanek w 1862 roku w Tarnobrzegu – Wielowsi. 


Fundacja Domu Zakonnego w Jodłowniku 

Opatrzność Boża sprowadziła do Jodłownika Siostry Dominikanki 105 lat temu. W tym roku (2009), w kwietniu minęło 105 lat pobytu Sióstr Dominikanek na ziemi jodłownickiej. Na prośbę ówczesnego administratora Jodłownika – O. Alojzego Tajdusia 
kapłana, zakonnika cystersa, oraz decyzją przełożonej generalnej – Matki Klary Borowskiej, przyjechały w kwietniu do Jodłownika trzy siostry. 
Siostry początkowo zamieszkały w malutkim, drewnianym domku obok kościoła. W sąsiedztwie domku znajdowała się szkoła, posiadająca tylko jedną klasę szkoły powszechnej z dwoma małymi pokoikami. Siostry od samego początku bardzo aktywnie i z oddaniem włączały się w pracę parafialną i oświatową. Jednak z powodu braku odpowiednich warunków materialnych i koniecznych środków do prowadzenia szerokiej i efektywnej działalności, stanęły przed decyzją budowy nowego domu zakonnego. Stary domek był za mały i wilgotny, co negatywnie odbijało się na zdrowiu sióstr. To dzięki ofiarnemu i wspaniałemu administratorowi filii jodłownickiej – O. Alojzemu Tajdusiowi, wielkiemu dobrodziejowi i fundatorowi domu Sióstr Dominikanek, przystąpiono do budowy nowego klasztoru. 
Analizując kronikę domu zakonnego sióstr, od samego początku ich przybycia (1904 r.), widzimy wielką życzliwość i ofiarność tutejszej ludności względem sióstr. Lecz i sam Ojciec Alojzy Tajduś nie skąpił ofiar na budowę domu. Dzięki staraniom 0. Alojzego Tajdusia, została zakupiona parcela na budowę domu dla sióstr, od tutejszego gospodarza Wojciecha Burnusa. Kontrakt kupna i sprzedaży parceli miał miejsce 7.IX.1903 roku i jak czytamy w kronice , że został przeprowadzony sądownie. Nowy budynek klasztorny wybudowano w 1909 roku. 
W nowym budynku, siostry miały lepsze warunki mieszkalne i do pracy. Ale mimo to, żyły ubogo i skromnie. Natomiast całe wyposażenie wewnątrz domu, urządził O. Tajduś, wielki dobrodziej sióstr, człowiek o wielkim sercu (13). 
Nowo wybudowany klasztor został uroczyście poświęcony przez Opata Teodora Magierę 
Uroczystość miała miejsce 17.X.1909 roku. Kronika informuje nas, że bardzo uroczyście świętowano to wydarzenie, z udziałem ojców i braci cystersów ze Szczerzyca i wielu okolicznych księży. Na tę uroczystość przybyła przełożona generalna Matka Klara Borowska z Wielowsi, wraz z Mistrzynią Siostrą Kunegundą. Matka Klara Borowska zrobiła plan ogrodu, gdzie mają być ścieżki i drogi. Poleciła, aby siostry zasadziły 50 drzewek owocowych i kilkanaście świerków. 
Jak już zostało wcześniej wspomniane, siostry doznawały wielkiej życzliwości i dobroci tak od mieszkańców wioski, jak i od dworu państwa Romerów. Siostry założyły malutkie gospodarstwo na własne potrzeby. Kupiły krowę, wybudowały oborę, chlewiki, drewutnię i boisko. Siostry wiele razy remontowały klasztor, dokonując jego przebudowy. Zawsze cieszyły się wsparciem materialnym tak ze strony proboszcza O. Alojzego Tajdusia, Opata Teodora Magiery ze Szczerzyca, dworu państwa Romerów i okolicznych mieszkańców. 


Działalność duchowa 

Mając już nowy murowany klasztor, równocześnie poszerzyły się możliwości prowadzenia działalności religijnej i edukacyjnej. Bardzo interesujący zapis w kronice domu sióstr jodłownickich, znajduje się na stronie 5 kroniki, dotyczący 1912 roku. Mówi on, że siostry w swoim klasztorze po raz pierwszy postanowiły urządzić zamknięte rekolekcje dla nauczycielek. Z okolicznych wiosek przybyły nauczycielki i na czas rekolekcji zamieszkały w klasztorze. Rekolekcje trwały 3 dni i były bezpłatne. Wszelkie produkty spożywcze do kuchni i ofiarę pieniężną dla Ojca Chochlińskiego, ofiarowała dziedziczka Jodłownika, pani Zofia Romerowa. Zaś opat ze Szczyrzyca dawał mięso i piwo. 
Podczas tych trzydniowych rekolekcji miało miejsce ważne wydarzenie. Jedna z nauczycielek nawróciła się. Jak sama wyznała, że utraciła wiarę i 8 lat była daleko od Kościoła. To dzięki wstawiennictwu Matki Bożej Jodłownickiej i rekolekcjom, dokonało się w niej nawrócenie. Na zakończenie rekolekcji przystąpiła do spowiedzi generalnej i została z powrotem wierzącą i praktykującą katoliczką. 
Sługa Boża Kolumba Białecka, powołując do istnienia Zgromadzenie Sióstr Świętego Dominika III Zakonu w Polsce, jasno określiła jego cel i założenia: 
1. Prowadzenie szkół, które mają być „porządnie urządzone i utrzymane”. W miarę możliwości zajmowanie się sierotami. 
2. W niedziele i święta siostry mają obowiązkowo prowadzić naukę religii dzieci i dorosłych, przy kościele jak i na wioskach przynależących do parafii. 
3. Wszystkie dzieci w parafii mają być przygotowane do Spowiedzi i Komunii Świętej. 
4. Zadaniem sióstr jest prowadzić bractwa albo organizacje religijne dzieci i młodzieży żeńskiej. 
5. Siostry mają pielęgnować chorych po domach. Mają spieszyć z pomocą „na każde wezwanie tak w dzień, jak i w nocy”. Mają dbać, by chory nie umarł bez sakramentów. Mają na każde wezwanie czuwać przy konających. Ich obowiązkiem jest także brać udział w pogrzebie zmarłych parafian. 
6. Wszystkim zgłaszającym się do furty klasztornej mają służyć radą, chorym w miarę możliwości udzielać potrzebnych lekarstw. 
Siostry Dominikanki od samego przybycia do Jodłownika realizowały charyzmat swojego zgromadzenia skrupulatnie. Troszczyły się o rozwój duchowy i intelektualny jodłownickich parafian i niosły pomoc najbardziej potrzebującym. 


Działalność intelektualna – oświatowa 

Już w roku 1904 siostry prowadziły jednoklasową szkołę powszechną. Warunki były ciężkie, bo brakowało pomieszczeń, a dzieci przybywało. Jedna z sióstr – Siostra Wikaria Katarzyna Kopacz, uczyła w szkole, prócz tego grała na organach, uczyła też śpiewu kościelnego starszą młodzież. Oprócz tych codziennych obowiązków uczyła prywatnie dzieci pani Romerowej, dziedziczki Jodłownika. Państwo Romerowie byli zadowoleni z pracy sióstr na polu szkolnictwa i nie tylko. Darzyli siostry wielką wdzięcznością i byli dobrodziejami sióstr. Siostry prowadziły szkolę i dokładały wszelkich starań, aby poziom nauczania był wysoki. W kronice domu sióstr, na stronie 6 czytamy, że w 1913 roku w Jodłowniku przełożoną sióstr została Siostra Reginalda, z zawodu nauczycielka, która uczyła w szkole z wielkim poświęceniem. 
Druga wojna światowa ujemnie odbiła się na pracy sióstr, ale mimo to, siostry swoją duchową misję kontynuowały przez cały okres wojny, jak i w latach powojennych. Po zakończeniu wojny rozpoczęły dalej pracę w szkole. Funkcje kierownika szkoły pełniła z powrotem Siostra Sebastiana. Do pomocy została jej przysłana Siostra Loretta. Godnym uwagi jest fakt, iż siostry również otwarły dla dzieci ochronkę. Miało to miejsce 10.IX.1945 roku. Prowadziły ją aż do chwili zamknięcia przez komunistów, do 1950 roku. 
Codziennie w ochronce przebywało 30 dzieci. A wychowawczynią ochronki była Siostra Anatola. Jednak pod koniec listopada (1945), na wskutek braku opału i dużych mrozów, ochronkę zamknięto. Dzieci z radością, chętnie i regularnie uczęszczały do szkoły po dość długiej przerwie. 
W szkole chętnie uczyły się wierszy, rysowania, robienia różnych wycinanek itp. Oprócz wiedzy, siostry w swoim wychowaniu zwracały uwagę na wychowanie religijne i patriotyczne dzieci. Na święto 3 maja brały udział w uroczystościach, które rozpoczynały się nabożeństwem w kościele, następnie były obchody patriotyczne. Siostry urządzały z dziećmi akademie z okazji różnych uroczystości religijnych, czy narodowych. Najbardziej dzieci cieszyły się św. Mikołajem, śpiewały piosenki, recytowały wiersze, wykonywały tańce dziecinne, takie jak: krakowiak i taniec chiński. 
Bardzo ciekawy zapis w kronice znajduje się pod datą 26.X.(1947 r.). Mianowicie, że odbyła się uroczysta akademia ku czci Chrystusa króla, a następnie trzydniowe rekolekcje dla wiernych. Na zakończenie tych rekolekcji Siostry Dominikanki przy furcie klasztornej wpisały do Bractwa Różańcowego 810 osób. Dzieci również brały udział w przedstawieniach „Jasełek”, które przygotowywała siostra kierowniczka. Były przygotowane bardzo starannie i cieszyły się liczną frekwencją ludzi, mimo, że pogoda była niesprzyjająca. Od nowego roku szkolnego siostry otwarły ochronkę w jednym z pokoi gościnnych. Codziennie przychodziło 30 dzieci. Kierowniczką ochronki została Siostra Probantka. 
Na przedstawienia przedszkolaków przybywała okoliczna ludność, która zawsze wspomagała materialnie ochronkę prowadzoną przez siostry. Wiele razy bywało tak, że przedstawienia, które przygotowywały przedszkolaki, były powtarzane drugi raz na życzenie i prośbę ludzi, bo bardzo się im podobały. 
Nadszedł dla sióstr tragiczny i ciężki rok 1950. Nowy rok zaczął się mroźno i śnieżnie. Przedszkole zmieniło nazwę na „Parafialne”. Wizytujący przedszkole i szkolę inspektor, wyraził nie tylko uznanie dla pracy sióstr, ale i nie szczędził pochwał. Ale już 4. III. do szkoły przyjechała świecka nauczycielka. Nie całe 2 tygodnie później – 16.III.1950 r. przedszkole sióstr zlikwidowano. Natomiast otwarto „Przystań dla dzieci przedszkolnych”. O tej decyzji zawiadomiono wcześniej Inspektorat. 
Na początku czerwca – 4.VI.1956 r. przybyła do sióstr komisja, która oświadczyła, że 2 sale przedszkolne i ogród muszą być przekazane Gromadzie , ale siostry mogą dzierżawić ogród. 
Do „Przystani” przychodziło coraz więcej dzieci. Rada rodziców zwróciła się z prośbą do sióstr, aby w dalszym ciągu miały opiekę nad dziećmi i spotykały się z nimi w altanie. Każdego dnia przychodziło 32 dzieci. Na zakończenie roku szkolnego 23 VI 1950 r. wszyscy rodzice z wielkim wzruszeniem przemawiali i dziękowali siostrom nauczycielkom za trud i pracę, które podjęły dl dobra ich dzieci. 
Już na początku 1951 roku decyzją Kuratorium Okręgu Szkolnego Krakowskiego, dwie siostry otrzymały pismo przymusowo zwalniające ich z pracy. W taki oto sposób siostry zostały pozbawione możliwości pracy z dziećmi i młodzieżą w szkole. Ale jak mogły, na różne sposoby prowadziły swoją działalność w parafii jodłownickiej. Parafia jodłownicka może się poszczycić tym, iż dwóch jej rodaków: O. Jerzy Kotara i O. Konrad Hejmo OP, chodzili do szkoły, w której uczyły Siostry Dominikanki w Jodłowniku. 
W trudnych czasach komunistycznych mimo licznych ograniczeń, Siostry Dominikanki kontynuowały pracę na wszelkie sposoby. W swoim domu zakonnym w salkach uczyły dzieci religii, przygotowywały z dziećmi różne akademie i przedstawienia o treści religijnej. Jakże bardzo ofiarnie prowadziły i nadal prowadzą przygotowanie dzieci do I Spowiedzi i Komunii Świętej. 
Dopiero upadek dyktatury komunistycznej w Polsce w 1989 roku otworzył możliwość powrotu sióstr do szkół, jako katechetki. Siostry po 1989 roku wróciły do szpitali, przychodni, hospicjów, przedszkoli i innych instytucji. Również otworzyła się szeroka perspektywa działalności misyjnej zgromadzenia. Nie tylko w Europie, ale i na kontynencie Azjatyckim, Amerykańskim i Afrykańskim, Zgromadzenie Sióstr Św. Dominika prowadzi działalność misyjną. 
Obecnie w parafii jodłownickiej pracują trzy siostry zakonne. W poprzednich latach bywało ich pięć, cztery, czy nawet sześć. A na samym początku w 1904 roku tylko trzy. Parafianie jodłowniccy są zadowoleni z obecności sióstr w swojej wiosce. Kiedy szczególnie rozmawia się z ludźmi starszej generacji, to jakże serdecznie wspominają pracę sióstr i mówią, że nie wyobrażają sobie, żeby w Jodłowniku miało zabraknąć Sióstr Dominikanek. 
Przełożoną trzyosobowej wspólnoty jest Siostra Marcja Maria Czachór, pochodząca z Białej Niżnej. Pracuje w parafii jako zakrystianka już drugi rok. Widać, że gdzie są siostry, tam wszystko błyszczy się w kościele, nie mówiąc o pięknym, gustownym wystroju świątyni kwiatami. Jest naprawdę zatroskaną przełożoną o współsiostry i dbającą o dom zakonny i jego zewnętrzne obejście. 
Siostra Leticja Jolanta Chromiak pracuje w naszej parafii jako katechetka. To prawdziwa i z powołania siostra katechetka. Tak mówią o Siostrze Leticji dzieci i rodzice. Trzeba powiedzieć, że bez reszty, nieraz kosztem swojego wolnego czasu, jest oddana służbie bliźnim, szczególnie dzieciom. Przede wszystkim wszechstronnie udziela się w parafii, prowadząc grupy parafialne i inne akcje. W tym miejscu jakże nie wspomnieć wspaniałych przedstawień religijnych, które Siostra Leticja przygotowuje z dziećmi ze szkoły podstawowej i gimnazjum w Jodłowniku. Dwa lata temu, podczas wielkopostnych rekolekcji parafialnych, dla dzieci i młodzieży, przygotowała misterium religijne pt.”Mój Chrystus połamany”. Wszyscy bardzo głęboko je przeżyli i z całego serca dziękowali siostrze za ten trud pracy włożony w przygotowanie. Również w tym roku kalendarzowym, w Niedzielę Bożego Miłosierdzia, Siostra Leticja przygotowała we współpracy z uczniami i nauczycielami szkoły podstawowej i gimnazjum jodłownickiego, misterium – przedstawienie o krzyżu. Prowadzi również grupę misyjną i w tym roku kolędnicy misyjni rozesłani po całej parafii, zebrali ponad 3 tysiące złotych , jako pomoc na działalność misyjną w Afryce. 
Trzecia Siostra – Ignacja Władysława Mazurek, jest kucharką w domu u sióstr. To prawdziwa mistrzyni od gotowania i pieczenia ciast. Przez długie lata pracowała jako kucharka na różnych parafiach, a obecnie przebywa w Jodłowniku na emeryturze. 


Opieka nad chorymi i potrzebującymi pomocy. Działalność Siostry Bożeny 

Siostry również opiekowały się chorymi. Niosły im nie tylko pomoc duchową, ale pomagały w codziennych troskach i kłopotach. Matka Założycielka Kolumba Białecka wymagała od swoich córek duchowych, aby zawsze były gotowe do służby i pomocy bliźnim, by czyniły to bez ociągania i z ochotą, o każdej porze dnia i nocy. Przez 105 lat Siostry Dominikanki w Jodłowniku ofiarnie posługiwały ludziom biednym, chorym, cierpiącym i potrzebującym. 
W 1947 roku otwarły tzw. Kuchnię ludową. Codziennie wydawały gorący posiłek dla przeszło 50 osób. Produkty spożywcze do kuchni dostarczał klasztor szczyrzycki. Każdy, kto zapukał do furty klasztornej sióstr, nie odszedł bez niczego. Zostawał nakarmiony i pocieszony dobrym słowem. Również w domu u sióstr mieszkała staruszka – była to matka tutejszego rodaka – księdza profesora Bogacza. Ksiądz Bogacz przyjechał z USA na pogrzeb swojego ojca i prosił siostry, aby wzięły pod swoją opiekę jego matkę. Siostry wyraziły zgodę i ofiarnie zaopiekowały się matką staruszką. Ksiądz Bogacz w dowód wdzięczności przysyłał siostrom paczki żywnościowe i wspomagał je finansowo. Matka była bardzo zadowolona, że może mieszkać u sióstr, że ma tak dobrą opiekę pod każdym względem. Przede wszystkim cieszyła się z tego, że „jest bliziutko Matki Bożej i pod opieką Sióstr”. 
Ta działalność sióstr w służbie ludziom, chorym, cierpiącym i potrzebującym, przejawiała się na różne sposoby. Siostry odwiedzały chorych w domach, pomagały materialnie, podtrzymywały na duchu, dawały zastrzyki jako pielęgniarki i leczyły chorych różnymi ziołami. Wielu ludzi wspomina Siostrę Bożenę, która leczyła ziołami. Przybywali do niej chorzy nawet z dalekich stron. Była osobą obdarzoną wieloma darami. Przede wszystkim posiadała duży zmysł praktyczny w urządzaniu domu. Nie znosiła byle jakości, zaniedbań i niedbalstwa, była otwarta. W Kronice Domu Filialnego Sióstr znajdujemy dokładną charakterystykę Siostry Bożeny Piróg. 
Z wyglądu była osobą szczupłą i odznaczała się skromnością, posiadała wiele talentów. Miała wspaniałą pamięć i szybki refleks. W stosunku do bliźnich – zarówno do sióstr jak i ludzi – miała wspaniałe serce. Poprzez swoją działalność ziołoleczniczą, jest znana nie tylko w Polsce, lecz i poza granicami kraju. Dzięki niej wielu ludzi otrzymało pomoc na woreczek żół ciowy, wątrobę i inne choroby. Bywały takie dni, że Siostra Bożena Pieróg codziennie przyjmowała do 140 osób. Wśród chorych byli księża, lekarze, biskupi, ludzie uczeni, robotnicy i prości ludzie. W dowód wdzięczności jako podziękowanie chorzy, którzy zostali wyleczeni przez Siostrę Bożenę, dziękowali jej osobiście lub listownie. Jako podziękowanie składali ofiary pieniężne na budowę nowej świątyni parafialnej. Współpraca ówczesnego proboszcza O. Mariana Kościelniaka z Siostrą Bożeną, jak podaje kronika, układała się dobrze „dla dobra parafii”. 
Siostra Bożena była bezgranicznie oddana chorym. Jej skutki leczenia chorych były bardzo pomyślne. Jak wspominają ludzie i siostry, że Siostra Przełożona Bożena odznaczała się niezwykłą cierpliwością i miłością względem chorych. Miała niezwykły dar podejścia do chorych, dzięki czemu chorzy powracali z Jodłownika pocieszeni, radośni, napełnieni nadzieją i otuchą. 
Piękne świadectwo o swojej przełożonej Siostrze Bożenie, dają jej współsiostry z Jodłownika:”S. Przełożona swoim darem służy bez wytchnienia ludziom nie mając czasu dla siebie. Czyni to jednak z radością i uśmiechem, modląc się tą pracą. Taką miłością darzy swoje siostry zakonne, które ją wszystkie kochają. Już od 5 rano, a zwłaszcza od ósmej jest aż do późnego wieczora w swoim „warsztacie”. 
To Siostra Bożena, kiedy była przełożoną w Jodłowniku, dołożyła wszelkich starań o wykończenie kaplicy zakonnej i jej estetycznego wyglądu. Uroczystość poświęcenia nowej kaplicy miała miejsce 23.XII.1984 roku. Radość wielka zapanowała wśród sióstr, że teraz będzie lepiej i podręcznie, bo na dole „każda siostra na chwilkę wśród pracy może porozmawiać z Panem Jezusem o wszystkich troskach”. Siostra Bożena Pieróg była przełożoną sióstr w Jodłowniku dwie kadencje – sześć lat. 



Współpraca z parafią przy budowie nowego kościoła 

Analizując kronikę Sióstr Dominikanek z Jodłownika, widzimy ich wielkie zaangażowanie w życie tutejszej parafii, a zwłaszcza w przygotowaniu do budowy nowej świątyni, następnie podczas jej budowy. 
Siostry na uroczystość poświęcenia i wmurowania kamienia węgielnego, przygotowywały jedzenie dla gości. Wielka ofiarność jodłownickiego klasztoru sióstr była widoczna przy budowie nowego kościoła. „Klasztor sióstr dominikanek pomaga bardzo hojnie w budowie kościoła, finansowo, ofiary od chorych za leczenie, pomoc w załatwianiu różnych sprawunków i inne prace”. 
Wielką radością dla parafian, jak i dla sióstr było poświęcenie dolnego kościoła w Jodłowniku. Poświęcenia dokonał bp Władysław Bobowski. 
Niezmordowany proboszcz O. Marian Kościelniak cieszył się, że w szybkim tempie postawiono świątynię. Ofiarność wszystkich parafian w tym przedsięwzięciu była bardzo wielka. Swój udział i zasługi w powstawaniu nowej świątyni mają Siostry Dominikanki. Siostra Przełożona Bożena kupiła do dolnego kościoła piękny, duży obraz Matki Boskiej Częstochowskiej. Ale nie tylko ten obraz, lecz także pomoc finansową, jaką otrzymywała za leczenie chorych . 



Radosne i smutne wydarzenia w życiu Sióstr 


Siostry Dominikanki w ciągu 105 – iu lat pobytu w Jodłowniku przeżywały chwile radosne, pomyślne, ale i nie brakowało tych smutnych. Przeżywały czas pierwszej wojny światowej, ciężkie warunki ekonomiczne spowodowane działaniami wojennymi. Potem po krótkim okresie wolności nadeszła druga wojna światowa, następnie długi okres komunistyczny i wiele niepewności i zagrożeń. Ale siostry trwały wiernie na posterunku swojej służby, nie uciekały od trudności i niewygód – tak, jak tego wymagała od swoich duchowych córek, Sł. Boża Matka Kolumba Białecka. 
Wspólnota sióstr w Jodłowniku przeżywała też smutne chwile, zwłaszcza kiedy żegnała swoją zmarłą wspólsiostrę. W przeciągu 105-iu lat pobytu sióstr w Jodłowniku, trzy siostry zakonne zmarły tu w domu zakonnym i zostały pochowane na tutejszym cmentarzu parafialnym. Są to: Siostra Zyta Więckówna, Siostra Barbara Gancarz, Siostra Krystyna, Marianna Wypych. 
Wielkim wydarzeniem we wspólnocie sióstr w Jodłowniku, był jubileusz 100-u lat obecności Sióstr ze Zgromadzenia Św. Dominika (2004 r.). Jubileuszowej liturgii, z udziałem duchowieństwa, sióstr zakonnych i wiernych, przewodniczył ksiądz infułat Władysław Kostrzewa. Bardzo pięknie podkreślił zasługi i obecność Sióstr Dominikanek jodłownickiego domu zakonnego. 
„Wywołujemy w pamięci kwiecień 1904 roku – mówił ksiądz infułat – kiedy to za staraniem O. Alojzego Tajdusia i decyzją ówczesnej matki generalnej ss. Dominikanek Klary Borowskiej przybyły do Jodłownika trzy siostry i zamieszkały w małym domku przy kościele”. Wiele jubileuszowych życzeń otrzymały Siostry Dominikanki. Również od byłych swoich uczniów O. Konrada Hejmo i O. Jerzego Kotary nadeszły życzenia. Życzenia jubileuszowe nadesłał także bp ordynariusz Wiktor Skworc za pośrednictwem księdza infułata. Wiele gratulacji i życzeń płynęło dla sióstr od okolicznych mieszkańców, jak i księży i zakonników. 
W roku 1950 dom zakonny sióstr w Jodłowniku przeżywał też nieco mniejszy, ale piękny jubileusz 50-io lecia pobytu sióstr w parafii jodłownickiej. „Dnia 4.IV.b.r. przypadła 50 letnia rocznica otwarcia domu filialnego w Jodłowniku – 1904 – 1954. Uroczystość ta przypadła w I –szą niedzielę kwietnia, była to niedziela adoracyjna. W tym dniu zamówiłyśmy Mszę św. dziękczynną – na podziękowanie P. Bogu i Matce Boskiej Jodłownickiej za opiekę nad klasztorem za Siostry żyjące i zmarłe, które w tym okresie 50 – lecia tutaj pracowały, a także za dobrodziejów żyjących i zmarłych, za śp. O. Alojzego Tajdusia, fundatora i dobrodzieja klasztoru, za wszystkich, którzy przyszli z pomocą czy to duchową czy materialną pracującym tu siostrom”. 




Podsumowanie 

Te Deum laudamus – Ciebie Boga wysławiamy za 105 lat obecności duchowych córek Sł. Bożej Matki Kolumby Białeckiej w Jodłowniku. Dziękujemy Panu Bogu, że Siostry Dominikanki wiernie i przykładnie trwają ponad sto lat w naszej parafii. Przykładem gorliwego swojego życia zakonnego dają świadectwo ludziom. 
Analizując całą Kronikę Domu Filialnego Sióstr Dominikanek w Jodłowniku, możemy zobaczyć, jak Siostry wiernie i dokładnie spełniały i nadal spełniają swoją misję, swój charyzmat, jaki pozostawiła im Matka Założycielka Kolumba Białecka. Przede wszystkim na pierwszym miejscu jest stawiane życie Boże, życie sakramentalne, troska o jego właściwy rozwój we wspólnocie zakonnej i wierne przestrzeganie reguły zakonnej. Bez tego, jak mówią Siostry, nic nie jest warte i szybko się rozwali. Podziwiamy i budujemy się ich pobożnością, pokorą, skromnością i ubóstwem zakonnym. 
Innym szczegółem rzucającym się w oczy, przy analizie ich domowej kroniki, są liczne zapisy kronikarskie dotyczące najważniejszych wydarzeń z życia Kościoła w Polsce, w diecezji i w świecie. Z dużą skrupulatnością i dokładnością zostały one zapisane w kronice. To oczywiste i zrozumiałe, bo Siostry nie są jakąś zamkniętą enklawą, ale żyją i należą tez do wspólnoty Kościoła Chrystusowego. 
Kolejnym charakterystycznym rysem kroniki, to informacje odnoszące się do wydarzeń z życia politycznego naszego kraju. Tak samo, z dokładną skrupulatnością zostały one zapisane przez siostry kronikarki. Zrozumiałym jest, że każdy człowiek, czy to osoba duchowna, czy zakonna, jest obywatelem danego kraju, i sprawy Ojczyzny, jeżeli czuje się prawdziwym patriotą, leżą mu na sercu. 

Cała parafia wyraża wdzięczność przede wszystkim Bogu, że Jego Opatrzność 105 lat temu, tu na ziemię jodłownicką, przysłała Zgromadzenie Sióstr Św. Dominika – Siostry Dominikanki. 
Wyrazy podziękowań, życzliwości i zapewnienia o nieustannej pamięci modlitewnej w intencji naszych Sióstr kierujemy na ich ręce. Możemy śmiało powiedzieć, że jodłownicka parafia jest bardzo szczęśliwa, bo tutaj są Siostry Zakonne. To one uczą dzieci religii, przygotowują do I Spowiedzi i Komunii Świętej, prowadzą grypy parafialne. To one troszczą się o piękny wystrój kościoła parafialnego i o jego czystość. A przede wszystkim, ciągle i więcej modlą się. 
Niech ostatnim zdaniem podsumowującym niniejszy artykuł, będą słowa dedykacji w kronice zakonnej Sióstr Dominikanek, Bpa Piotra Bednarczyka, w dniu 2.VIII.1976 roku. „Szczęśliwe te parafie, w których pracują Siostry zakonne, bo ma w nich kto uczyć dzieci przedszkolne, ma w nich kto zajmować się chorymi, ma kto dbać o czystość kościoła parafialnego – i ma kto więcej nieustannie się modlić. Z tych powodów szczęśliwą jest parafia Jodłownik, bo w niej żyją i pracują Siostry Dominikanki”. 
Z całego serca błogosławię im”. + Bp Piotr Bednarczyk, Jodłownik 2.VIII.1976 




* Niniejszy artykuł opracowany został na podstawie Kroniki Domu Filialnego Zgromadzenia SS. Dominikanek w Jodłowniku, cz. 1 (od roku 1904 – do 1984 roku). 
Ponadto wykorzystano również literaturę pomocniczą: 

Matka Kolumba Białecka, Natchnienia Duchowne, seria: Pragnienia i Myśli Serca, Kraków2008, s. 5 – 64. 
Walawender E. Dominikański wzorzec świętości w życiu i dziele Kolumby Białeckiej 1838 – 1887, Katowice 1993 s, 33 – 38. 
Mazur B., Bar J., Wierna Utajonej Miłości. Kolumba Róża Białecka. Kraków 1989, s. 45 – 48. 
Paslawska B. Życie Czcigodnej Matki Róży Kolumby Baleckiej, Fundatorki Sióstr Dominikanek III Zakonu w Wielowsi, Wielowieś 1911. 
Liber Mortuorum – Księga Zmarłych1873 – 1976, Jodłownik 1934, s. 97. 116. 
Liber Mortuorum – Księga Zmarłych, Jodłownik 1985r., tom 10. 
Dziennik Polski. Region. Artykuł: Jodłownik. Jubileusz Siostr Dominikanek. Sto lat obecności (20.IV.2004r.), s. VII. 

MAKSYMILIAN JANUSZ O. CIST.