Parafia pw. Narodzenia Najświętszej Maryi Panny w Jodłowniku

 

jesteś na: Strona głównaArtykułyNawiedzenie Obrazu Jezu Ufam Tobie

 Uroczystość nawiedzenia Obrazu Miłosierdzia Bożego
i relikwii św. Siostry Faustyny i bł. Jana Pawła II
w parafii pod wezwaniem Narodzenia Najświętszej Maryi Panny w Jodłowniku. Jodłownik 2013 r. 

 

WSTĘP

        Słowo peregrynacja wywodzi się z łacińskiego peregrinatio. W Kościele Katolickim oznacza ono uroczyste przenoszenie lub przewożenie w celach kultowych relikwii, obrazów i innych przedmiotów kultu religijnego. Wspomnieć należy, że peregrynacja może być o charakterze lokalnym ( np. parafia, diecezja), lub narodowym i międzynarodowym. Każda peregrynacja ma służyć przede wszystkim pogłębieniu i umocnieniu u wiernych wiary i kultu religijnego.
Diecezja Tarnowska w dniu 14 września 2013 r. rozpoczęła uroczystą peregrynację Obrazu Jezusa Miłosiernego „Jezu, ufam Tobie” oraz relikwii Apostołów Miłosierdzia Bożego: św. Siostry Faustyny Kowalskiej i bł. Jana Pawła II. W dniu 14 września 2013 r. na starosądeckich błoniach, przy ołtarzu papieskim, odbyły się uroczystości inaugurujące w diecezji tarnowskiej peregrynację Obrazu Jezusa Miłosiernego wraz z relikwiami Apostołów Bożego Miłosierdzia. O godzinie 15.00 nastąpiło powitanie obrazu i relikwii, a następnie uroczysta Msza święta pod przewodnictwem Księdza Kardynała Stanisława Dziwisza, metropolity krakowskiego. Piękną homilię wygłosił biskup pomocniczy krakowski, kustosz Sanktuarium w Łagiewnikach, Ksiądz Biskup Jan Zając. 

Z okazji tego ważnego i doniosłego wydarzenia religijnego dla diecezji tarnowskiej, ordynariusz, Ksiądz Biskup Andrzej Jeż, wystosował do diecezjan specjalny List Pasterski. Zwrócił w nim uwagę, że najważniejsze jest to duchowe przygotowanie, ożywienie swojej wiary, powrót do życia sakramentalnego, do comiesięcznej praktyki pierwszych piątków i nabożeństw wynagradzających Jezusowi Miłosiernemu za swoje grzechy i całego świata. Kończąc List, Ksiądz Biskup życzył diecezjanom żeby owocnie się przygotowali na przeżywanie peregrynacji: „Życzę wszystkim Diecezjanom, aby czas przygotowania do peregrynacji Obrazu Jezusa Miłosiernego oraz relikwii św. Siostry Faustyny i bł. Jana Pawła II, stał się obfitym w duchowe i zewnętrzne owoce spotkaniem z przejmującą wiarę i rozum rzeczywistością Bożego Miłosierdzia. „ Nie spocznie ludzkość, dopóki nie zwróci się do Bożego Miłosierdzia”. (List pasterski Biskupa tarnowskiego z okazji peregrynacji obrazu Jezusa Miłosiernego w Diecezji Tarnowskiej „Jego Miłosierdzie z pokolenia na pokolenie”). Również Papież Franciszek został poinformowany, że w diecezji tarnowskiej rozpocznie się peregrynacja od 14 września 2013 r. Toteż na czas świętego pielgrzymowania Obrazu Jezusa Miłosiernego i relikwii Apostołów Bożego Miłosierdzia, przesłał serdeczne papieskie pozdrowienia i Apostolskie Błogosławieństwo biskupowi ordynariuszowi, biskupom pomocniczym i całemu Kościołowi tarnowskiemu. (Papieskie przesłanie na rozpoczęcie peregrynacji w diecezji Tarnowskiej, papież Franciszek, Watykan 10 września 2013.). 

Uroczystości związane z nawiedzeniem Obrazu Miłosierdzia Bożego oraz relikwii św. Siostry Faustyny Kowalskiej i bł. Jana Pawła II w parafii pod wezwaniem Narodzenia Najświętszej Maryi Panny w Jodłowniku, trwały aż 8 dni - od 24 listopada, tego dnia przypadła Uroczystość Chrystusa Króla Wszechświata, do 1 grudnia 2013 r., tzn. do I Niedzieli Adwentu i odbywały się pod wymownym hasłem przewodnim: „Jestem Królem Miłosierdzia” (Dz 88).

Do przewodniczenia tym ważnym wydarzeniom, zaprosiliśmy Księdza Waltera Rchwalika SAC, który przysłał z Częstochowy min. do naszej parafii informację, że: „Pallotyni z Doliny Miłosierdzia od 1947 r. wiernie szerzą nabożeństwo do Miłosierdzia Bożego, poprzez kazania niedzielne, rekolekcje lub misje św., w czasie których – sięgając do mistycznego przekazu Dzienniczka św. Siostry Faustyny Kowalskiej – podejmują następujące tematy: dzieje duszy św. Siostry Faustyny, teologię Obrazu Miłosierdzia Bożego, Nowenny, Koronki, intronizacji Obrazu w parafii i w rodzinach, oraz Aktu oddania Panu Jezusowi, Królowi Miłosierdzia”.

Ramowy plan tych świętych dni przedstawiał się następująco:

I. 24. XI. – 27. XI. –Triduum 
II. 29. XI. – 30. XI. –Uroczystość peregrynacji Obrazu Jezusa Miłosiernego
III. 1. XI. –Intronizacja Obrazu Jezusa Miłosiernego w Rodzinach 

I. Triduum

24 listopada 2013 r., niedziela
07.30 – Godzinki
08.00 – Msza św. z nauką ogólną
09.30 – Wypominki za Zmarłych i Koronka do Bożego Miłosierdzia
10.45 – Koronka do Bożego Miłosierdzia 
11.00 – Msza św. z nauką dla dzieci i młodzieży
15.00 – Msza św. z nauką ogólną 
16.00 – 17.00 Godzina Miłosierdzia Bożego

Treść dzisiejszych rozważań przybliżyła nam okoliczności pierwszego spotkania św. Siostry Faustyny z Panem Jezusem w postaci, którą znamy z Obrazu, dzieje powstania pierwszego Obrazu Miłosierdzia Bożego, zwanego wileńskim, oraz kontekst historyczny publicznego ukazania tegoż Obrazu.

Św. Siostra Faustyna tak opisała pierwsze spotkanie z Panem Jezusem Miłosiernym, które miało miejsce w Płocku, w klasztorze Sióstr Matki Bożej Miłosierdzia:
„+ 1931 rok 22 lutego. Wieczorem, kiedy byłam w celi, ujrzałam Pana Jezusa ubranego w szacie białej. Jedna ręka wzniesiona do błogosławieństwa, a druga dotykała szaty na piersiach. Z uchylenia szaty na piersiach wychodziły dwa wielkie promienie, jeden czerwony, a drugi blady. W milczeniu wpatrywałam się w Pana, dusza moja była przejęta bojaźnią, ale i radością wielką. Po chwili powiedział mi Jezus: wymaluj obraz według rysunku, który widzisz, z podpisem: Jezu ufam Tobie. Pragnę, aby obraz ten czczono najpierw w kaplicy waszej i na całym świecie” (Dz 47).

Do tego Obrazu Pan Jezus dołączył wyjątkową obietnicę: 
„Obiecuję, że dusza, która czcić będzie ten obraz, nie zginie. Obiecuję także, już tu na ziemi zwycięstwo nad nieprzyjaciółmi, a szczególnie w godzinę śmierci. Ja Sam bronić ją będę jako Swej chwały” (Dz 48).

25 maja 1933 r. św. Siostra Faustyna, po złożeniu w Krakowie ślubów wieczystych, wyjechała do Wilna, a 2 stycznia następnego roku wraz z bł. Księdzem Michałem Sopoćko udała się do artysty Eugeniusza Kazimirowskiego, który podjął się namalowania Obrazu. Dzieło ukończone w czerwcu 1934 r. wzbudziło w sercu św. Siostry Faustyny przykre odczucia, o czym dowiadujemy się z treści Dzienniczka:
„+ W pewnej chwili kiedy byłam u tego malarza, który maluje ten obraz i zobaczyłam, że nie jest tak piękny, jakim jest Jezus – zasmuciłam się tym bardzo, jednak ukryłam to w sercu głęboko. Kiedyśmy wyszły od tego malarza, Matka Przełożona została w mieście dla załatwienia różnych spraw, ja sama powróciłam do domu. Zaraz udałam się do kaplicy i napłakałam się bardzo. Rzekłam do Pana: kto Cię wymaluje tak pięknym, jakim jesteś? – Wtem usłyszałam takie słowa: nie w piękności farby, ani pędzla jest wielkość tego obrazu, ale w łasce Mojej (Dz 313).

Św. Siostra Faustyna skrupulatnie udokumentowała fakt publicznego ukazania Obrazu Miłosierdzia Bożego, który staraniem bł. Księdza Michała Sopoćko został umieszczony w wileńskiej Ostrej Bramie, na zakończenie Jubileuszu Odkupienia świata - 1900 lat od śmierci Pana Jezusa na Krzyżu – w dniach 26-28 kwietnia 1935 r.:

„+ Dziwnie się złożyło, jako Pan żądał, tak się stało, że pierwszą cześć, jaką obraz ten odebrał od tłumów – było to w pierwszą Niedzielę po Wielkanocy. Przez trzy dni był ten obraz wystawiony na widok publiczny i odbierał cześć publicznie, ponieważ był umieszczony w Ostrej Bramie, w szczycie okna, dlatego było go widać z bardzo daleka. W Ostrej Bramie obchodzono uroczyście te trzy dni zakończenia jubileuszu Odkupienia świata – 1900 od Męki Zbawiciela. Teraz widzę, że złączone jest Dzieło Odkupienia z dziełem Miłosierdzia, które żąda Pan (Dz 89).

„W przeddzień wystawienia tego obrazu, byłam z naszą Matką Przełożoną u naszego spowiednika. Kiedy zeszła rozmowa na temat tego obrazu, prosił spowiednik, ażeby która z Sióstr pomogła uwić wianków. Matka Przełożona odpowiedziała, ze Siostra Faustyna pomoże – ucieszyłam się tym niezmiernie; kiedy wróciłyśmy do domu zaraz zajęłam się przygotowaniem zieleni i przy pomocy jednej z wychowanek zawiozłyśmy zieleń, jeszcze pomogła mi jedna osoba, która jest przy kościele. O godzinie siódmej wieczorem było już wszystko gotowe, już obraz był zawieszony; jednak zauważyły niektóre panie, że się tam kręciłam, bo na pewno więcej przeszkadzałam, aniżeli pomagałam, więc na drugi dzień pytały Sióstr, co to za piękny obraz i co za znaczenie ma? Na pewno Siostry będą wiedziały, bo wczoraj jedna z Sióstr ubierała. Siostry mocno zdziwione, ponieważ o tym nic nie wiedziały, każda chciała go zobaczyć i zaraz padło na mnie podejrzenie. Mówiły: Siostra Faustyna na pewno wie dobrze o wszystkim.

Kiedy mnie zaczęto pytać, milczałam, ponieważ prawdy powiedzieć nie mogłam. Milczenie moje było powodem do większego zaciekawienia ich; podwoiłam swą czujność, ażeby nie skłamać, ani prawdy nie powiedzieć, ponieważ nie mam pozwolenia. Wtenczas zaczęto mi pokazywać niezadowolenie i otwarcie wymawiano mi, jak to może być, żeby ludzie obcy wiedzieli o tym, a my nic. Zaczęły się różne sądy nade mną. Cierpiałam wiele przez te trzy dni, ale dziwna moc wstępowała w duszę moją. Cieszę się, że mogę cierpieć dla Boga i dusz, które dostąpiły miłosierdzia Jego w tych dniach. Widząc tak wiele dusz, które w tych dniach dostąpiło miłosierdzia Bożego, niczym sobie poczytuję trud i cierpienie, chociażby największe i chociażby miały trwać do końca świata, ponieważ one mają koniec, a dusze, które się przez to nawróciły [są uratowane] od mąk nieskończonych. Miałam wielką radość widząc innych powracających do źródła, na łono miłosierdzia Bożego (Dz 421).

„Kiedy został wystawiony ten obraz, ujrzałam żywy ruch ręki Jezusa, Który zakreślił duży znak krzyża. W ten sam dzień wieczorem, kiedy położyłam się do łóżka ujrzałam, jak ten obraz szedł ponad miastem, a miasto to było założone siatką i sieciami. Kiedy Jezus przeszedł, przeciął wszystkie sieci, a w końcu zakreślił duży znak krzyża świętego i znikł. I ujrzałam się otoczona mnóstwem postaci złośliwych i pałających ku mnie wielka nienawiścią. Wychodziły różne groźby z ich ust, jednak żadna się nie dotknęła mnie. Po chwili znikło to zjawisko, lecz długo nie mogłam zasnąć (Dz 416).

„26.IV. w piątek, kiedy byłam w Ostrej Bramie w czasie tych uroczystości, podczas których obraz ten został wystawiony, byłam na kazaniu, które mówił mój spowiednik; kazanie było o Miłosierdziu Bożym, było pierwsze, czego żądał Pan Jezus. Kiedy zaczął mówić o tym wielkim Miłosierdziu Pańskim, obraz ten przybrał żywą postać i promienie te przenikały do serc ludzi zgromadzonych, jednak nie w równej mierze, jedni otrzymali więcej, a drudzy mniej. Radość wielka zalała duszę moją widząc łaskę Boga (Dz 417).

„Kiedy się skończyło kazanie, nie czekałam na zakończenie nabożeństwa, bo mi się spieszyło do domu. Kiedy uszłam parę kroków zastąpiło mi drogę całe mnóstwo szatanów, którzy mi grozili strasznymi mękami i dały się słyszeć glosy: odebrała nam wszystko, cośmy przez tyle lat pracowali. Kiedy się zapytałam, skąd was takie mnóstwo? – Odpowiedziały mi te złośliwe postacie: z serc ludzkich, nie mecz nas. Widząc ich straszna nienawiść do mnie, wtem prosiłam Anioła Stróża o pomoc i w jednej chwili stanęła jasna i promienna postać Anioła Stróża, który mi rzekł: Nie lękaj się, oblubienico Pana Mojego, duchy te nie uczynią ci nic złego bez pozwolenia Jego. Natychmiast znikły złe duchy, a wierny Anioł Stróż towarzyszył mi w sposób widzialny do samego domu. Spojrzenie jego skromne i spokojne, a z czoła tryskał promień ognia (Dz 418-419).

„Niedziela, 28.IV.1935. Niedziela przewodnia, czyli święto Miłosierdzia Pańskiego, zakończenie Jubileuszu Odkupienia. Kiedyśmy poszły na tę uroczystość, serce mi biło z radości, że te dwie uroczystości z sobą są tak ściśle złączone. Prosiłam Boga o miłosierdzie dla dusz grzesznych. Kiedy się skończyło nabożeństwo i kapłan wziął Przenajświętszy Sakrament, aby udzielić błogosławieństwa, wtem ujrzałam Pana Jezusa w takiej postaci, jako jest na tym obrazie. Udzielił Pan błogosławieństwa i promienie te rozeszły się na cały świat. Wtem ujrzałam jasność niedostępną na kształt mieszkania kryształowego, utkanego z fal jasności nieprzystępnej żadnemu stworzeniu, ani duchowi. Do tej jasności trzy drzwi – i w tej chwili wszedł Jezus w takiej postaci, jako jest na tym obrazie, do onej jasności – w drzwi drugie, do wnętrza jasności, jest to jedność troista, która jest niepojęta, nieskończoność. Wtem usłyszałam głos: Święto to wyszło z wnętrzności Miłosierdzia Mojego i jest zatwierdzone w głębokościach zmiłowań Moich. Wszelka dusza wierząca i ufająca miłosierdziu Mojemu, dostąpi go. – Cieszyłam się niezmiernie dobrocią i wielkością Boga swego (Dz 420).

W drugiej części dzisiejszych rozważań usłyszeliśmy słowa, które wypowiedział Pan Jezus w rozmowie ze św. Siostrą Faustyną, a mianowicie: „JESTEM KRÓLEM MIŁOSIERDZIA” (Dz 88). Pan Jezus pragnie z tej władzy królewskiej korzystać tylko w jednym celu, ażeby duszom grzesznym przywrócić utracone życie Boże.

Odczytany został tekst „Aktu oddania Panu Jezusowi, Królowi Miłosierdzia”, który odmawialiśmy cały tydzień po Komunii św. w czasie każdej Mszy św., a dzisiaj wszyscy uczestnicy niedzielnej Eucharystii otrzymali z rąk Kaplanów pięknie wydrukowany – w wielkości karty telefonicznej -Obrazek Miłosierdzia Bożego z Doliny Miłosierdzia ze słowami aktu oddania, na rozpowszechnianie którego 22 stycznia 2013 r., Księżom Pallotynom z Częstochowy, udzielił zgody Arcybiskup Metropolita Częstochowy Wacław Depo. Rozdaliśmy około 1700 Obrazków.

„Akt oddania Panu Jezusowi, Królowi Miłosierdzia.
Panie Jezu Chryste, Królu Miłosierdzia, pokornie proszę o Twoja Miłosierną Miłość nade mną grzesznikiem.
Wpatrzony w Twoje Oblicze i pełne miłosierdzia oczy, pokornie proszę, abyś przyjął w wieczystą opiekę mnie i moja rodzinę.
Pragnę pokutować za grzechy, z Twoją pomocą odważnie iść droga do świętości według nauki, którą głosi Kościół Katolicki.
Okaż nam Panie Miłosierdzie swoje i daj Twoje zbawienie. Błogosław nam nasz Panie i Zbawicielu.
Jezu ufamy Tobie.
Maryjo, Matko Miłosierdzia – wstawiaj się za nami!
Św. Siostro Faustyno i Bł. Księże Michale Sopocko – módlcie się za nami”.

Godne odnotowania jest także nabożeństwo Eucharystyczne, które zostało odprawione o godz. 16-tej. W Godzinie Miłosierdzia odśpiewaliśmy Koronkę do Miłosierdzia Bożego.

Potem został odczytany fragment z Dzienniczka, opisujący wizytę św. Siostry Faustyny w czyśćcu: 
„Ujrzałam Anioła Bożego, który mi kazał pójść za sobą. W jednej chwili znalazłam się w miejscu mglistym, napełnionym ogniem, a w nim całe mnóstwo dusz cierpiących. Te dusze modlą się bardzo gorąco, ale bez skutku dla siebie, my tylko możemy im przyjść z pomocą. Mój Anioł Stróż nie odstępował mnie ani na chwilę. I zapytałam się tych dusz, jakie ich jest największe cierpienie? I odpowiedziały mi jednoznacznie, że największym dla nich cierpieniem, to jest tęsknota za Bogiem. Widziałam Matkę Bożą odwiedzającą dusze w czyśćcu. Dusze nazywają Maryję „Gwiazdą Morza”. Ona im przynosi ochłodę. Chciałam więcej z nimi porozmawiać, ale mój Anioł Stróż dał mi znak do wyjścia. Wyszliśmy za drzwi tego więzienia cierpiącego. Usłyszałam głos wewnętrzny, który powiedział: Miłosierdzie Moje nie chce tego, ale sprawiedliwość każe. Od tej chwili ściśle obcuję z duszami cierpiącymi” (Dz 20). 


Na zakończenie odmówiliśmy w wielki skupieniu „Różaniec 13 tajemnic ku czci 13 Cnót Najświętszej Maryi Panny za dusze w Czyśćcu cierpiące”. Jest to prosta modlitwa, składa się z trzynastu tajemnic, w których wspominane są zasługi cnót Matki Najświętszej – bojaźni Bożej, miłości, wiary, nadziei, posłuszeństwa, cierpliwości, pobożności, wstydliwości, roztropności, męstwa, umiarkowania, czystości, sprawiedliwości – wymienianych przed odmówieniem „Zdrowaś Maryjo” i 3x „Wieczny odpoczynek racz im dać Panie, a światłość wiekuista niechaj im świeci. A dusze wiernych zmarłych przez miłosierdzie Boże, niech odpoczywają w pokoju wiecznym. Amen”. 

Przed godziną 17-tą udzielone zostało zebranym błogosławieństwo Najświętszym Sakramentem i odśpiewaliśmy Apel Jasnogórski.

To był naprawdę piękny dzień, mimo zimowego ochłodzenia, w Mszach św. uczestniczyły liczne rzeszy naszych Parafian i z wielką uwagą wsłuchiwaliśmy się w głoszone Słowo Boże.

25 listopada 2013 r. poniedziałek 

07.30 – Różaniec św.
08.00 – Msza święta z nauką ogólną. 
16.30 – Różaniec św.
17.00 – Msza święta z nauką ogólną. 
18.00 – 19.00 Godzina Miłosierdzia Bożego 

W porannej nauce został podjęty temat modlitwy w rozumieniu św. Siostry Faustyny, która od wczesnych lat dziecięcych pociągnięta przez Łaskę Bożą, prowadziła głębokie życie duchowe.

Św. Siostra Faustyna porównuje duszę człowieka do rycerza, który stale musi być gotowy do walki z wrogami jej zbawienia – z własną pożądliwością, z przewrotnymi ludźmi i z pokusami szatana:

Św. Siostra Faustyna wyraża przekonanie, że przymus modlitwy spoczywa na każdej duszy pragnącej zbawienia:
„Zbroją jest modlitwa, a dusza zbroi się przez modlitwę do walki. W jakimkolwiek dusza jest stanie, powinna się modlić. 
Musi się modlić dusza czysta i piękna, bo inaczej utraciłaby swą piękność; 
modlić się musi dusza dążąca do tej czystości, bo inaczej nie doszłaby do niej; 
modlić się musi dusza dopiero co nawrócona, bo inaczej upadłaby z powrotem; 
modlić się musi dusza grzeszna, pogrążona w grzechach, aby mogła powstać. 
Nie ma duszy, która by nie była obowiązana do modlitwy, bo wszelka łaska spływa przez modlitwę” (Dz 146).

Pomimo niesprzyjających warunków pogodowych, padał deszcz ze śniegiem, do kościoła rano przyszło ponad 100 osób. 

W nauce wieczornej podjęty został niezwykle poruszający temat Tajemnicy Trójcy Przenajświętszej, z Którą Św. Siostra Faustyna był stale zjednoczone przez życie w łasce uświęcającej i przez trud zdążania do doskonałości. 

Trójca Przenajświętsza uchyliła św. Siostrze Faustynie, w obrazowy i prosty sposób, symboliczny rąbek Swej Istoty: 
„W pewnej chwili zastanawiałam się o Trójcy Świętej, o Istocie Boga. Koniecznie chciałam zgłębić i poznać, kto jest Ten Bóg. W jednej chwili duch mój został porwany jakoby w zaświaty, ujrzałam Jasność nieprzystępną, a w niej jakoby trzy źródła jasności, której pojąć nie mogłam. A z tej Jasności wychodziły słowa w postaci gromu i okrążyły niebo i ziemię. Nic nie rozumiejąc z tego zasmuciłam się bardzo. Wtem z morza jasności wyszedł nasz ukochany Zbawiciel w piękności niepojętej, z Ranami jaśniejącymi. A z onej jasności było słychać głos taki: Jakim jest Bóg w Istocie swojej, nikt nie zgłębi, ani umysł anielski, ani ludzki. Jezus mi powiedział: Poznawaj Boga przez rozważanie przymiotów Jego. Po chwili Jezus zakreślił ręką znak krzyża i znikł” (Dz 30). 

„W czasie Adwentu obudziła się w duszy mojej tak wielka tęsknota za Bogiem. Duch mój rwał się do Boga całą swą mocą, jaką mam w swoim jestestwie. W tym czasie Pan udzielił mi wiele światła poznania Jego przymiotów.
Pierwszym przymiotem, jakim Pan dał poznać – to Jego świętość. Świętość ta jest tak wielka, że drżą przed Nim wszystkie potęgi i moce. Duchy czyste zasłaniają swoje oblicze i pogrążają się w nieustannej adoracji, a jeden ich tylko wyraz największej czci, to jest – Święty... Świętość Boga rozlana jest na Kościół Boży i na każdą w nim żyjącą duszę – jednak nie w równym stopniu. Są dusze na wskroś przebóstwione, a są dusze też zaledwie żyjące.
Drugie poznanie udzielił mi Pan – to jest Jego sprawiedliwość. Sprawiedliwość Jego jest tak wielka i przenikliwa, że sięga w głąb istotnej rzeczy i wszystko wobec Niego staje w obnażonej prawdzie i nic się ostać by nie mogło.
Trzecim przymiotem jest Miłość i Miłosierdzie. I zrozumiałam, że największym przymiotem jest miłość i Miłosierdzie. Ono łączy stworzenie ze Stwórcą. Największą miłość i przepaść miłosierdzia poznaję we Wcieleniu Słowa w Jego odkupieniu i tu poznałam, że to przymiot jest największy w Bogu” (Dz 180). 

W modlitwie różańcowej i we Mszy św. wzięło udział bardzo dużo wiernych. 

Godzina Miłosierdzia Bożego rozpoczęła się o godz. 18-tej wystawieniem Najświętszego Sakramentu. Odśpiewaliśmy Koronkę do Miłosierdzia Bożego i odmówiony Różaniec 13 tajemnic ku czci 13 Cnót Najświętszej Maryi Panny za dusze w czyśćcu cierpiące. Nabożeństwo zakończyło się o godz. 19-tej błogosławieństwem eucharystycznym i Apelem Jasnogórskim.

26 listopada 2013 r. wtorek 

07.30 – Różaniec św.
08.00 – Msza św. z nauką ogólną
16.30 – Różaniec św.
17.00 – Msza św. z nauką ogólną
18.00 – 19.00 Godzina Miłosierdzia

Poranna nauka skierowała naszą uwagę ku Męce Pana Jezusa, którą Zbawiciel wspaniałomyślnie podjął dla naszego zbawienia, kierując się ogromem niezgłębionego Miłosierdzia Swego, a dusza pobożnie rozważająca tę Mękę, zostaje pociągnięta ku Bogu i odczuwa odrazę i nienawiść do grzechu.

„Kiedy przed rekolekcjami ośmiodniowymi udałam się do swego kierownika duszy i prosiłam go o pewne umartwienie na czas rekolekcji, jednak nie otrzymałam pozwolenia na wszystko, o co prosiłam, ale tylko na niektóre. Otrzymałam pozwolenie na jedną godzinę rozmyślania Męki Jezusa i na pewne upokorzenie. Jednak byłam trochę niezadowolona, że nie otrzymałam pozwolenia na wszystko o co prosiłam. Kiedy wróciłam do domu, weszłam na chwilę do kaplicy, wtem usłyszałam głos w duszy: Jedna godzina rozważania Mojej bolesnej Męki, większą zasługę ma, aniżeli cały rok biczowania się aż do krwi; rozważanie Moich bolesnych Ran jest dla ciebie z wielkim pożytkiem, a Mnie sprawia wielką radość. (Dz 369. 

„13/II.[1937. Dziś w czasie Pasji ujrzałam Jezusa umęczonego, w ciernie ukoronowanego, a w ręku trzyma kawałek trzciny. Milczał Jezus, a żołdacy uwijali się na wyścigi, aby Go męczyć. Jezus nic nie mówił, tylko się spojrzał na mnie, w tym spojrzeniu wyczułam tak straszną mękę Jego, że my nie mamy nawet pojęcia co ucierpiał Jezus dla nas przed ukrzyżowaniem. Dusza moja jest pełna bólu i tęsknoty; odczułam w duszy wielką nienawiść grzechu, a najmniejsza niewierność moja, zdaje mi się górą wielką i czynię zadość przez umartwienie i pokuty. Kiedy widzę Jezusa umęczonego, serce mi się rwie w strzępy, myślę co będzie z grzesznikami, jeżeli nie skorzystają z Męki Jezusa. W Męce Jego widzę całe morze miłosierdzia (Dz 948). 




W nauce wieczornej podjęty został temat Najświętszego Sakramentu Ołtarza. 

Pan Jezus udzielił św. Siostrze Faustynie pouczenia o jedynie słusznych przeszkodach uniemożliwiających przyjmowanie Komunii św.

„W pewnej chwili pragnęłam przystąpić do Komunii św., ale miałam pewną wątpliwość i nie przystąpiłam. Cierpiałam z tego powodu strasznie. Zdawało mi się, że mi serce pęknie z bólu. Kiedy zajęłam się pracą, pełna gorzkości w sercu, nagle stanął Jezus przy mnie i rzekł mi: córko Moja, nie opuszczaj Komunii św., chyba wtenczas, kiedy wiesz dobrze, że upadłaś ciężko, poza tym niech cię nie powstrzymują żadne wątpliwości w łączeniu się ze Mną w Mojej tajemnicy miłości. Drobne twoje usterki znikają w Mojej miłości, jak źdźbło słomy rzucone na wielki żar. Wiedz o tym, że zasmucasz Mnie bardzo kiedy Mnie opuszczasz w Komunii św. (Dz 156).

W innym czasie Pan Jezus poskarżył się na dusze przyjmujące Komunię św. bez należytego uszanowania i nie rzadko w grzechach śmiertelnych:
„+ - Ach, jak Mnie to boli, że dusze tak mało się łączą ze Mną w Komunii św. Czekam na dusze, a one są dla Mnie obojętne. Kocham ich tak czule i szczerze, a one Mi nie dowierzają. Chcę je obsypać łaskami - one przyjąć ich nie chcą. Obchodzą się ze Mną, jak z czymś martwym, a przecież mam Serce pełne miłości i miłosierdzia. - Abyś poznała choć trochę Mój ból, wyobraź sobie najczulszą matkę, która bardzo kocha swe dzieci, jednak te dzieci gardzą miłością matki, rozważ jej ból, nikt jej nie pocieszy. - To słaby obraz i podobieństwo Mojej miłości.(Dz 1447) 

„13.11.1938. Widziałam, jak niechętnie Pan Jezus szedł do niektórych dusz w Komunii św. i powtórzył mi te słowa: - Idę do niektórych serc, jakoby na powtórną mękę (Dz 1598).

Św. Siostra Faustyna pozostawiła w swoim Dzienniczku piękne wyznanie:
„Najuroczystsza chwila w życiu moim, to chwila, w której przyjmuję Komunię świętą. Do każdej Komunii świętej tęsknię i za każdą Komunię świętą dziękuję Trójcy Przenajświętszej.

Aniołowie, gdy by zazdrościć mogli, to by nam dwóch rzeczy zazdrościli: - pierwszej - to jest przyjmowania Komunii św., a drugiej - to jest cierpienia” (Dz 1804). 

W innym miejscu napisała:
„Czuję nieraz po Komunii św. obecność Bożą w szczególny sposób, odczuwalny. Czuję, że jest Bóg w sercu moim. I to, że czuję Tego Boga w duszy, nie przeszkadza mi nic do spełnienia obowiązków, nawet wtenczas kiedy załatwiam najważniejsze sprawy, wymagające uwagi, nie tracę obecności Boga w duszy i jestem z Nim ściśle złączona. Z Nim idę do pracy, z Nim idę na rekreację, z Nim cierpię, z Nim się cieszę, żyję w nim a On we mnie. Nigdy nie jestem sama, bo On mi jest stałym Towarzyszem. On mi jest przytomnym w każdym momencie. Zażyłość nasza jest ścisła przez połączenie krwi i życia (Dz 318).

Po wieczornej Mszy świętej odprawiona została Godzina Miłosierdzia Bożego. Najpierw odmówiliśmy Różaniec 13 tajemnic ku czci 13 Cnót Najświętszej Maryi Panny za dusze w czyśćcu cierpiące, a następnie cząstkę Różańca świętego, przyjęliśmy Błogosławieństwo Najświętszym Sakramentem i odśpiewaliśmy Apel Jasnogórski.

27 listopada 2013 r., środa 

07.30 – Spowiedź św.
08.00 – Msza św.
14.00 – 17.00 Spowiedź św.
17.00 – Msza św.
18.00 – 19.00 Godzina Miłosierdzia

Dziękujemy ks. Józefowi Oleksemu z Wilkowiska, ks. Eugeniuszowi Kamionce ze Stróży, ks. Markowi Sobocie z Krasnej-Lasocice, którzy pomogli w wyspowiadaniu naszych Parafian, którzy licznie przystąpili do sakramentu pokuty i pojednania.
Temat nauki ogólnej zarówno rano i wieczorem był ten sam. Dotyczył historii powołania Heleny Kowalskiej do życia zakonnego, którą szczegółowo opisała w Dzienniczku:

„Ostatnie wezwanie Boże, łaskę powołania do życia zakonnego czułam od siedmiu lat. W siódmym roku życia usłyszałam pierwszy raz głos Boży w duszy, czyli zaproszenie do życia doskonalszego, ale nie zawsze byłam posłuszna głosowi łaski. Nie spotkałam się z nikim, kto by mi te rzeczy wyjaśnił. 
Osiemnasty rok życia, usilna prośba rodziców o pozwolenie wstąpienia do klasztoru; stanowcza odmowa rodziców. Po tej odmowie oddałam się próżności życia, nie zwracając żadnej uwagi na głos łaski, chociaż w niczym zadowolenia nie znajdowała dusza moja. Nieustanne wołanie łaski było dla mnie udręką wielką, jednak starałam się ją zagłuszyć rozrywkami. Unikałam wewnętrznie Boga, a całą duszą skłaniałam się do stworzeń. Jednak łaska Boża zwyciężyła w duszy.
W pewnej chwili byłam z jedną sióstr na balu (w Łodzi). Kiedy się wszyscy najlepiej bawili, dusza moja doznawała wewnętrznych udręczeń. W chwili, kiedy zaczęłam tańczyć, nagle ujrzałam Jezusa obok, Jezusa umęczonego, obnażonego z szat, okrytego całego ranami, który mi powiedział te słowa: dokąd cię będę cierpiał i dokąd mnie zwodzić będziesz? W tej chwili umilkła wdzięczna muzyka, znikło sprzed oczu moich towarzystwo, w którym się znajdowałam, pozostał Jezu i ja. Usiadłam obok swojej drogiej siostry, pozorując to co zaszło w duszy mojej bólem głowy.
Po chwili opuściłam potajemnie towarzystwo i siostrę, udałam się do katedry św. Stanisława Kostki. Godzina już zaczęła szarzeć, ludzi było mało w katedrze, nie zwracając na nic co się wokoło mnie dzieje, padłam krzyżem przed Najświętszym Sakramentem i prosiłam Pana, aby mi raczył dać poznać, co mam czynić dalej, wtem usłyszałam te słowa: jedź natychmiast do Warszawy, tam wstąpisz do klasztoru. Wstałam od modlitwy i przyszłam do domu i załatwiłam rzeczy konieczne. Jak mogłam zwierzyłam się siostrze z tego, co zaszło w duszy i kazałam pożegnać rodziców i tak w jednej sukni, bez niczego przyjechałam do Warszawy.
Kiedy wysiadłam z pociągu i spojrzałam, że każdy idzie w swoją stronę, lęk mnie ogarnął co z sobą robić? Gdzie się zwrócić, nie mając nikogo znajomego? I rzekłam do Matki Bożej: Maryjo, prowadź mnie, kieruj mną. Natychmiast usłyszałam w duszy te słowa: abym wyjechała poza miasto, do pewnej wioski, tam znajdę nocleg bezpieczny, co też uczyniłam i tak zastałam, jak mi Matka Boża powiedziała. 
Na drugi dzień raniusieńko pojechałam do miasta i weszłam do pierwszego kościoła, jaki spotkałam i zaczęłam się modlić o dalszą wolę Bożą. Msze św. wychodziły jedna po drugiej. Podczas jednej Mszy św. usłyszałam te słowa: Idź do tego kapłana i powiedz mu wszystko, a on ci powie, co masz dalej czynić. Po skończonej Mszy św. poszłam do zakrystii i opowiedziałam wszystko, co zaszło w duszy mojej i prosiłam o wskazówkę, gdzie wstąpić, do jakiego klasztoru. 
Kapłan ten zdziwił się w pierwszej chwili, ale kazał mi bardzo ufać, że Bóg zarządzi dalej. Tymczasem ja cię poślę [powiedział] do jednej pobożnej pani, u której się zatrzymasz dopokąd nie wstąpisz do klasztoru. Kiedy się zgłosiłam do tej pani, przyjęła mnie bardzo życzliwie.
W tym czasie szukałam klasztoru, jednak wszędzie gdzie zapukałam do furty, wszędzie mi odmówiono. Ból ścisnął mi serce i rzekłam do Pana Jezusa: dopomóż mi, nie zostawiaj mnie samą. 
Aż wreszcie zapukałam do naszej furty. (lato 1924 r Zgromadzenia Sióstr Matki Bożej Miłosierdzia w Warszawie, przy ul. Żytniej). Kiedy wyszła do mnie Matka Przełożona, obecna matka generalna Michaela, po krótkiej rozmowie każe mi iść do Pana domu i zapytać, czy mnie przyjmie. Zrozumiałam zaraz, że mam się zapytać Pana Jezusa. Poszłam do kaplicy z wielką radością i zapytałam Jezusa: Panie domu tego, czy mnie przyjmujesz? – Tak mi kazała się zapytać jedna z tych Sióstr.
I zaraz usłyszałam głos taki: przyjmuję jesteś w sercu moim. Kiedy wróciłam z kaplicy Matka Przełożona najpierw zapytała: No, czy Pan przyjął cię? – Odpowiedziałam, że tak. – Jeżeli Pan przyjął, to i ja przyjmuję.
Takie to było moje przyjęcie. Jednak dla wielu przyczyn musiałam jeszcze przeszło rok pozostać na świecie u tej pobożnej osoby, ale już nie wróciłam do domu. 
W tym czasie musiałam walczyć z wielu trudnościami, ale Bóg łaski Swej mi nie szczędził, coraz większa zaczęła ogarniać mnie tęsknota za Bogiem. Osoba ta chociaż była bardzo pobożna, jednak nie rozumiała szczęścia życia zakonnego i w swej poczciwości zaczęła układać mi inne plany życia, a jednak uczulam, że mam serce tak wielkie, że nic go napełnić nie zdoła. Wtem zwróciłam się cała stęsknioną duszą do Boga. Było to w czasie oktawy Bożego Ciała. Bóg napełnił duszę moją światłem wewnętrznym głębszego poznania Go, jako najwyższego dobra i piękna. Poznałam jak bardzo mnie Bóg miłuje. Przedwieczna jest miłość Jego ku mnie. Było to w czasie nieszporów – w prostych słowach, które płynęły z serca, złożyłam Bogu ślub wieczystej czystości. Od tej chwili czułam większą zażyłość z Bogiem, Oblubieńcem swoim. Od tej chwili uczyniłam celkę w sercu moim, gdzie zawsze przestawałam z Jezusem. 
Wreszcie przyszła chwila, w której się otworzyła dla mnie furtę klasztorną – było to pierwszego sierpnia (1925 r.), wieczorem, w wigilię Matki Bożej Anielskiej. Czułam się niezmiernie szczęśliwa, zdawało się mi, że wstąpiłam w życie rajskie. Jedna się wyrywała z serca mojego modlitwa dziękczynna. 
Jednak po trzech tygodniach spostrzegłam, że tutaj jest tak mało czasu na modlitwę i wiele innych rzeczy, które mi przemawiały do duszy, żeby wstąpić do zakonu więcej ściślejszego. Myśl ta bardzo się utrwaliła w duszy, ale jednak nie było w tym woli Bożej. Jednak myśl, czyli pokusa, wzmagała się coraz więcej, że postanowiłam sobie w pewnym dniu opowiedzieć się Matce Przełożonej i stanowczo wystąpić. Ale Bóg tak kierował okolicznościami, że nie mogłam się dostać do Matki przełożonej. Wstąpiłam do małej kapliczki przez pójściem na spoczynek i prosiłam Jezusa o światło w tej sprawie, ale nic nie otrzymałam w duszy, tylko jakiś dziwny niepokój mnie ogarniał, którego nie rozumiałam. Jednak pomimo wszystkiego, postanowiłam sobie, że rano po Mszy św. zaraz się zwrócę do Matki Przełożonej i powiem o wziętym postanowieniu. 
Przyszłam do celi. Siostry już się położyły – światło zgaszone. Ja weszłam do celi pełna udręki i niezadowolenia. Nie wiem co z sobą robić. Rzuciłam się na ziemię i zaczęłam się gorąco modlić o poznanie woli Bożej. Cisza wszędzie jak w tabernakulum. Wszystkie Siostry, jak te hostie białe odpoczywają zamknięte w kielichu Jezusowym, a tylko z mojej celi Bóg słyszy jęk duszy. Nie wiedziałam o tym, że bez pozwolenia nie wolno się w celi po dziewiątej modlić. Po chwili jasno się zrobiło w mojej celi i ujrzałam na firance Oblicze Pana Jezusa bolesne bardzo. Żywe rany na całym Obliczu i duże łzy spadały na kapę mojego łóżka. Nie wiedząc, co to wszystko ma znaczyć, zapytałam Jezusa: Jezu, kto Ci wyrządził taką boleść? – A Jezus odpowiedział, że ty mi wyrządzisz taką boleść, jeżeli wystąpisz z tego zakonu. Tu cię wezwałem, a nie gdzie indziej i przygotowałem wiele łask dla ciebie. Przeprosiłam Pana Jezusa i zmieniłam natychmiast powzięte postanowienie.
Na drugi dzień była nasza spowiedź. Opowiedziałam wszystko, co zaszło w duszy mojej, a spowiednik mi odpowiedział, że jest w tym wyraźna wola Boża, że mam zostać w tym zgromadzeniu i nie wolno mi ani nawet myśleć o innym zakonie. Od tej chwili czuję się zawsze szczęśliwa i zadowolona”. (Dz 6-19; z.1).

W drugiej części nauki rekolekcjonista wspomniał o cudach, którymi Pan Jezus zadziwiał św. Siostrę Faustynę:

„W pewnej chwili w nowicjacie, kiedy mnie Matka Mistrzyni przeznaczyła do kuchni dziecinnej, ogromnie się tym zmartwiłam, bo nie mogłam poradzić garnków, bo były ogromnie duże. Najtrudniej mi było odlewać kartofle, czasami mi się połowę wysypało. Kiedy powiedziałam o tym Matce Mistrzyni, odpowiedziała, że się pomału przyzwyczaję i nabiorę wprawy. Jednak trudność ta nie ustępowała, ponieważ siły moje zmniejszały się z dniem każdym i wskutek braku sił odsuwałam się kiedy przychodziło odlewanie kartofli. Jednak Siostry to zauważyły, że stronię od tej pracy i ogromnie się dziwiły, nie wiedziały o tym, że nie mogłam pomóc mimo wytężenia całej gorliwości i nieliczenia się z sobą. W południe przy rachunku sumienia, skarżyłam się Bogu na brak sił. Wtem usłyszałam w duszy te słowa: od dziś będzie ci to przychodziło z wielką łatwością. Wzmocnię twoje siły. Wieczorem, kiedy przychodzi czas odlewania kartofli – spieszę pierwsza ufna w słowa Pana. Z całą swobodą biorę garnek i całkiem dobrze odlałam. Ale kiedy zdjęłam pokrywę, żeby kartofle odparowały, ujrzałam w garnku zamiast kartofli całe pęki czerwonych róż, tak pięknych, że trudno o nich zapisać. Nigdy jeszcze takich nie widziałam. Zdziwiło mnie to bardzo, nie rozumiejąc ich znaczenia, ale w tej chwili usłyszałam głos w duszy: taką ciężką twoją pracę zamieniam na bukiety najpiękniejszych kwiatów, a woń ich wznosi się do tronu Mojego. Od tej chwili nie tylko starałam się w swoim tygodniu, który miałam wyznaczony, gotowania, odlewać te kartofle, ale starałam się w tygodniu innych sióstr wyręczać je w tej pracy. Ale nie tylko tej pracy, ale w każdej ciężkiej pracy, starałam się pierwsza przyjść z pomocą, ponieważ doświadczyłam, jak to się bardzo Bogu podoba”. (Dz 65; z.1). 


„Jezus w postaci ubogiego młodzieńca dziś przyszedł do furty. Wynędzniały młodzieniec, w strasznie podartym ubraniu, boso i z odkrytą głową, bardzo był zmarznięty, bo dzień był dżdżysty i chłodny. Prosił coś gorącego zjeść. Jednak poszłam do kuchni, nic nie zastałam dla ubogich; jednak po chwili szukania znalazło się trochę zupy, którą zagrzałam i wdrobiłam trochę chleba i podałam ubogiemu, który zjadł. W chwili, gdy odbierałam od niego kubek, dał mi poznać, że jest Pan nieba i ziemi. Gdym Go ujrzała, jako jest, znikł mi z oczu. Kiedy weszłam do mieszkania i zastanawiałam się tym co zaszło przy furcie, usłyszałam te słowa w duszy: córko Moja, doszły uszu Moich błogosławieństwa ubogich, którzy oddalając się od furty błogosławią Mi i podobało Mi się to miłosierdzie twoje w granicach posłuszeństwa i dlatego zszedłem z tronu, aby skosztować owocu miłosierdzia twego. O mój Jezu, teraz mi jest jasne i zrozumiałam wszystko, co zaszło przed chwilą. Jednak czułam, że co to za ubogi, w którym się przebija taka skromność. Od tej chwili serce moje jeszcze czystszą miłością zapaliło się względem ubogich i potrzebujących. O, jak się cieszę, że mi przełożeni dali taką pracę. Rozumiem, że miłosierdzie jest wielorakie, zawsze i wszędzie i w każdy czas można czynić dobrze. Gorąca miłość Boga widzi wkoło siebie nieustanne potrzeby udzielania się przez czyn, słowo i modlitwę. Teraz rozumiem słowa Twoje, któreś mi powiedział, o Panie, dawniej”. (Dz 1312-1313; z.4). 

28 listopada 2013 r., czwartek

Przed ranną Msza świętą o godzinie 6.50 odmówiliśmy Koronkę do Miłosierdzia Bożego. O godz. 7.00 została odprawiona Msza święta już bez nauki, a po śniadaniu przy udziale wiernych pięknie udekorowaliśmy obejście kościoła

Po południu o godzinie 15.30 był Różaniec dla dzieci i młodzieży, a o godzinie 16.00 Msza święta z nauka ogólną dla nich. W nauce do dzieci i młodzieży ksiądz Walter przypomniał, że Pan Bóg nieustannie okazywał ludziom swoje miłosierdzie, a w sposób szczególny je okazał, kiedy posłał na świat swojego Syna Jezusa Chrystusa. 

II. Uroczystość peregrynacji Obrazu Jezusa Miłosiernego
29 XI – 30 XI 2013 r. piątek, sobota

Rano przed Mszą święta o godz. 6.50 odmówiliśmy Koronkę do Miłosierdzia Bożego, a o godzinie 7.00 była Msza święta, w której uczestniczyło około 30 wiernych. 
Po śniadaniu o godzinie 8.15 Ks. Walter i Ojciec Proboszcz Krzysztof Morajko udali ze świętymi sakramentami się do 35 chorych w ich domach

O godzinie 16.00 rozpoczęła się Godzina Miłosierdzia Bożego. Odmówiliśmy Różaniec, Koronkę do Miłosierdzia Bożego i śpiewali pieśni do Serca Bożego. 
O godzinie 16.45 nastąpiło wyjście procesyjne przed kościół na miejsce przywitania Obrazu Jezusa Miłosiernego. Ministranci z krzyżem i akolitami, kadzidło, księża, proboszcz w komży, stule i kapie koloru złotego, biskup i wierni. Równocześnie zostały włączone dzwony kościelne. Po przyjeździe samochodu kaplicy wyznaczone osoby do niesienia obrazu i relikwii podeszły do samochodu, aby wziąć Obraz i dwa relikwiarze. Procesja ruszyła do kościoła śpiewając pieśń „Twemu Sercu cześć składamy”. Obraz został ustawiony w prezbiterium po prawej stronie , a relikwie przy ołtarzu mszalnym. Następnie proboszcz okadził Obraz i relikwie, a w tym czasie wierni śpiewali „Święty Boże” 3 razy. Po okadzeniu ksiądz Bronisław Zieliński, wikariusz z Jurkowa, odczytał fragment z Ewangelii według św. Łukasza ( Łk 1, 39 – 47) o nawiedzeniu świętej Elżbiety przez Matkę Najświętszą. Po Ewangelii organista zaintonował pieśń „Jezu, ufam Tobie”, a wtedy przedstawiciele parafii złożyli kwiaty przed Obrazem Jezusa Miłosiernego i relikwiami św. Siostry Faustyny i bł. Jana Pawła II, oraz zapalili lampion. Potem księża udali się do zakrystii, aby się przygotować do Mszy św. 
Uroczystej Mszy św. peregrynacyjnej przewodniczył biskup pomocniczy senior diecezji tarnowskiej Władysław Bobowski. W homilii mówił o sposobach okazywania przez Boga Jego miłosierdzia. Zachęcał wszystkich do ufności w Boże Miłosierdzie i do wpatrywania się w oblicze Jezusa Miłosiernego w obrazie „Jezu, ufam Tobie”. 
Po Komunii św., za zgodą Księdza Biskupa Władysława, Ks. Walter głośno odczytał słowa Aktu oddania Panu Jezusowi, Królowi Miłosierdzia.
Mszę świętą wraz z Księdzem Biskupem odprawiało 10-iu księży. Przybyło bardzo dużo wiernych mimo niezbyt dobrej pogody, chłodnej i zimnej. Zaraz po Mszy świętej było ucałowanie relikwii św. Siostry Faustyny i bł. Jana Pawła II. 
O godzinie 21.00 wielu parafian uczestniczyło w Apelu Jasnogórskim, poprzedzonym rozważaniami o Maryi Matce Miłosierdzia. Po Apelu około godziny 21.15 czuwanie nocne przed obrazem rozpoczęła parafialna orkiestra i chór. 
O godzinie 22.00 Mszę świętą odprawili księża rodacy z Jodłownika: ks. Jan Burdek, ks. Marek Mierzyński, ks. Marek Paździo, o. Alojzy Piotr Pucia, o. Sylwester Grzegorz Skiba. Nie było ojca Konrada Hejmo, ale duchowo się łączył z Jodłownikiem. Obecna była również siostra Bogna Bronisława Papież z Kostrzy. 
Po Mszy świętej nastąpił dalszy ciąg czuwań nocnych według wcześniej ustalonego harmonogramu. Od godziny 23.00 do 24.00 czuwała grupa wiernych z Sadku – Kostrzy; 24.00 do 1.00 Koło Przyjaciół Radia Maryja; 1.00 do 2.00 Blok numer 177, 178 i Blok nauczycieli; 2.00 do 3.00 Mstów po stronie szkoły i Mstów Zarzecze; 3.00 do 4.00 Sadek od Szyku, Sadkówki, Podsacze, Dąbrówka i Lipie; 4.00 do 5.00 Kostrza Centrum i Kostrza Podlesie; 5.00 do 6.00 Górki Kostrzańskie, Kostrza Działy i Młynek; 6.00 do 7.00 Markuszowa od Borku oraz od rodziny Kubas i Zagórzanie; 7.00 do 8.00 Jodłownik od rodziny Frysów, Jodłownik od rodziny Natanek; 8.00 do 9.00 Miękinów, Działki nad stawem; 9.00 do 10.00 SKR, Lecznica, Mieszkańcy po stronie szkoły; 13.00 do 14.00 Madziarówka i Poddębie, Osiedla II Tysiąclecia; 14.00 do 15.00 Gorki Jodłownickie, POHZ góra – do rodziny Stefana Ligasa. 
W drugim dniu peregrynacji o godzinie 10.00 swoje czuwanie miały dzieci z Papieskiego Dzieła Misyjnego Dzieci. Odmawiały modlitwy i śpiewały pieśni wspólnie ze scholą. Mimo chłodnej pogody przyszło dużo dzieci, które aktywnie włączyły się w czuwanie przed Obrazem Jezusa Miłosiernego. Mszę świętą odprawiał Ojciec Maksymilian Janusz i też wygłosił krótkie kazanie, wyjaśniając dzieciom znaczenie poszczególnych fragmentów Obrazu. Zwracając uwagę na prawą dłoń Pana Jezusa, którą wskazuje nam kierunek ku Niebu, utrwalił w sercach dzieci pamięć o życiu wiecznym.
Również i chorzy parafianie mieli swoje modlitewne spotkanie z Panem Jezusem Miłosiernym. O godz.12.00 była dla nich Msza św. z sakramentem namaszczenia chorych i możliwość skorzystania ze spowiedzi świętej. Mszę św. celebrował i krótką homilię wygłosił Ojciec Maksymilian Janusz. Mówił w niej o Obrazie Jezusa Miłosiernego, poszczególnych jego elementach i złączeniu swojego krzyża choroby z Męką Pana Jezusa. Każde nasze cierpienie przyjęte z ręki Bożej i zjednoczone z cierpieniami Chrystusa, ma wielki sens zbawczy. Po homilii udzieliliśmy sakramentu namaszczenia chorych.

Zakończenie peregrynacji rozpoczęło się o godz.. 15-tej Koronką do Miłosierdzia Bożego, potem była Msza święta z ostatnim kazaniem.

Pan Jezus powiedział św. Siostrze Faustynie brzemienne w treści słowa:
„Podaję ludziom naczynie, z którym mają przychodzić po łaski do źródła miłosierdzia. Tym naczyniem jest ten obraz z podpisem: Jezu, ufam Tobie (Dz 327).

Zostało postawione pytanie: w jaki sposób posługiwać się tym Obrazem, by czerpać ze zdrojów Miłosierdzia Bożego?

W tym miejscu przywołano jeszcze jedno zdanie, powiedziane przez Pana Jezusa Św. Siostrze Faustynie i zapisane w Dzienniczku:
„W pewnej chwili powiedział mi Jezus: spojrzenie Moje z tego obrazu jest takie, jako spojrzenie z krzyża”(Dz 326). 

Spoglądając w oczy Pana Jezusa, widzieć w nich winniśmy całą Jego Mękę, tą Męką serdecznie się przejąć, i ze skruszonym sercem, bolejąc nad własną grzesznością, przez zasługi tej bolesnej Męki przyzywać Nieskończonego Miłosierdzia Bożego nad swoją duszą, nad całym naszym ludzkim światem, i przez pamięć na tę Mękę postanowić być świętymi – wedle słów Aktu oddania Panu Jezusowi Królowi Miłosierdzia.

Po Komunii świętej został odmówiliśmy Akt oddania Panu Jezusowi Królowi Miłosierdzia i odśpiewaliśmy „ Te Deum” w wersji śląskiej. Przed końcowym pożegnaniem obrazu było poświęcenie przedmiotów kultu religijnego, które wierni przynieśli do świątyni. 

Następnie Ojciec Proboszcz Krzysztof przed Obrazem podziękował Panu Jezusowi Miłosiernemu za łaskę peregrynacji w parafii Jodłownik i oddał wszystkich parafian Bożemu Miłosierdziu. 
Po słowach proboszcza przedstawiciele Kół Żywego Różańca, w imieniu całej wspólnoty parafialnej, wypowiedzieli piękne słowa wdzięczności Panu Bogu Miłosiernemu. 
Pani Anna Mazanek odczytała słowa pożegnania, a Halina Pazdan złożyła u stóp obrazu piękny bukiet róż. 

„Jezu Miłosierny, w dniu wczorajszym witaliśmy Cię serdecznie i szczerze, z otwartymi sercami w naszej wspólnocie parafialnej. 
Przybyłeś do nas w tym pięknym wizerunku powiedzieć wszystkim, całej parafii, że nim przyjdziesz jako Sędzia Sprawiedliwy, przychodzisz najpierw jako Król Miłosierdzia. 
Dziś od nas odchodzisz, ale jesteś wśród nas zawsze obecny. 
W każdej Mszy świętej objawia się w sposób szczególny Twoje Miłosierdzie wypływające z krwią i Wodą z przebitego boku. 
Twoja Męka i śmierć na krzyżu zgładziły grzech, zwyciężyły szatana i otwarły bramy nieba. 
Dzięki Ci za to. 
Dziękujemy Ci Panie Jezu za obudzenie naszych sumień do refleksji nad naszym postępowaniem, za przynaglenie do żalu serdecznego i ukazanie wartości dobrych uczynków. 
Panie Jezu, królu Miłosierdzia prosimy o Twoją Miłosierną Miłość nad nami grzesznymi. 
Pokornie prosimy, abyś przyjął w szczególną swoją opiekę nasze rodziny, naszych kapłanów, całą parafię. 
Okaż nam panie Miłosierdzie twoje i daj nam swoje zbawienie. Błogosław nam nasz Panie i Zbawicielu”. 
Po tym Obraz został procesyjnie przeniesiony do samochodu – kaplicy wraz z relikwiarzami św. Siostry Faustyny Kowalskiej i bł. Jana Pawła II. 
Liturgię pożegnalną uświetnił parafialny chor i orkiestra. 
Obraz Pana Jezusa Miłosiernego odjechał do parafii Góra św. Jana. 
Podczas odjazdu Obrazu wierni głośno klaskali w dłonie i wielu miało łzy wzruszenia i radości i szczęścia w oczach. 



Intronizacja Obrazu Jezusa Miłosiernego w Rodzinach
1 grudnia 2013 r., I Niedziela Adwentu

Na wszystkich Mszach św. ukazano serdeczną więź św. Siostry Faustyny z rodzicami i rodzeństwem:
„Kiedy się dowiedziałam, że matka jest ciężko chora i już bliska śmierci i prosi, żebym przyjechała, bo pragnie się jeszcze raz przed śmiercią ze mną zobaczyć. W tej chwili obudziły mi się wszystkie uczucia serca. Jako szczerze kochające dziecko swoją matkę, pragnęłam gorąco spełnić jej życzenie, ale pozostawiłam Bogu swobodę i zdałam się w zupełności na wolę Jego, nie zważając na ból serca, szłam za wolą Bożą. W dzień imienin 15 lutego rano, Matka Przełożona dała mi drugi list od rodziny i udzieliła mi pozwolenia na wyjazd do domu rodzinnego, aby spełnić życzenie i prośbę umierającej matki. Zaraz zaczęłam się przygotowywać do podróży i wieczorem już wyjechałam z Wilna. Noc całą ofiarowałam za ciężko chorą matkę, by jej Bóg udzielił łaski, by cierpienia, w których pozostaje, nie strąciły nic ze swej zasługi” (Dz 395). 

„Rano przyjechałam do Warszawy, a wieczorem o godz. 8-ej już byłam w domu. Co za radość była dla rodziców i całej rodziny, trudno o tym pisać. Matce się trochę polepszyło zdrowie, jednak lekarz nie robił nadziei zupełnego wyzdrowienia. Po przywitaniu zaraz upadliśmy wszyscy na kolana, by złożyć Bogu dziękczynienie za łaskę, że mogliśmy się jeszcze raz w życiu wszyscy zobaczyć” ((Dz 397). 

„Kiedy widziałam, jak ojciec się modli, zawstydziłam się tak bardzo, że ja po tylu latach w zakonie nie umiałabym się tak szczerze i gorąco modlić, to też nieustannie składałam Bogu dzięki za takich rodziców” (Dz 398). 

Dzisiaj wszystkie Rodziny naszej parafii zostały zaproszone do celebracji w swoich domach uroczystości Intronizacji Obrazu Miłosierdzia Bożego. 

Po powrocie z Mszy św. wszyscy przyklęknęli wokół stołu przygotowanego jak na kolędę – z krzyżem, zapalonymi świecami i leżącym na środku Obrazem Miłosierdzia Bożego. 

Po odmówieniu Koronki do Bożego Miłosierdzia i Aktu oddania Panu Jezusowi, Królowi Miłosierdzia, głowa rodziny Obraz umieściła na wcześniej przygotowanym miejscu. 

O godz. 15-tej w kościele była Msza święta z krótka homilią. Po Mszy świętej o godz. 16-tej odprawiliśmy ostatnią Godzinę Miłosierdzia Bożego, odmawiając Różaniec 13 tajemnic ku czci 13 Cnót Najświętszej Maryi Panny za dusze w czyśćcu cierpiące. Potem wierni z organistą modlili się, śpiewając Koronkę do Miłosierdzia Bożego. Nabożeństwo zakończyło końcowe błogosławieństwo eucharystyczne. 

Tym oto ostatnim akcentem zakończyliśmy w parafii pod wezwaniem Narodzenia Najświętszej Maryi Panny w Jodłowniku obchód peregrynacji Obrazu Jezusa Miłosiernego i relikwii Apostołów Bożego Miłosierdzia – św. Siostry Faustyny i bł. Jana Pawła II.